Kącik kulturalny - o świątecznych czytadłach i typowych odmóżdżaczach.

 Kącik kulturalny (styczeń).

Mówił Wam, kiedyś ktoś, że im mniej czasu macie tym macie go więcej? Brzmi niedorzecznie, ale rozwiązanie tej zagadki jest banalnie proste. Kiedy mamy mało wolnego czasu po prostu lepiej nim zarządzamy, a co za tym idzie mamy go więcej, bo najzwyczajniej w świecie nie marnujemy go na głupoty. Maksymalizujemy każdą cenną sekundę. 

Nie zliczę, ile razy słyszałam, że powinnam czytać książki i oglądać filmy oraz seriale, póki mam wolny czas, bo jak urodzę dziecko to już nigdy więcej nawet nie dotknę książki. Subskrypcja Netflixa też na niewiele się przyda, więc lepiej anulować zawczasu. Czyż taka ciocia dobra rada nie jest przekochana? Tak zawsze dba o nasze szczęście i dobre samopoczucie. Pewnie więc się zmartwi biedulka, że nadal mam czas na kulturalne uciechy, a w dodatku czerpię z tego niesamowitą przyjemność. 

Ale dość zbędnego gadania. Tym razem przychodzę do Was z nową blogową serią, w której porozmawiamy sobie o tym, co ciekawego, w danym miesiącu, przeczytałam i obejrzałam i czy było warto, czy może jednak była to strata czasu. 

CO PRZECZYTAŁAM?

W tym miesiącu nadrabiałam grudniowe zaległości stąd w zestawieniu znalazły się także książki w świątecznym klimacie. Nie są to jednak typowe świąteczne czytadła, bo romans to jeden z tych gatunków literackich, który totalnie mi nie leży. Zdecydowanie jestem zwolenniczką wszelkiej maści kryminałów, thrillerów oraz literatury faktu. Moje konto na Goodreads zdecydowanie to potwierdza. Dlatego spodziewajcie się książek w tej tematyce. 

"TAJEMNICE WYDARTE ZMARŁYM" EMILY CRAIG

Uczennica twórcy Trupiej Farmy, Emily Craig, opowiada w najdrobniejszych szczegółach o fascynującej pracy antropologa sądowego. Emily nie tylko przywraca ofiarom tożsamość, ale także potrafi odtworzyć twarz zmarłej osoby, dzięki czemu możliwa jest jej identyfikacja. Jeśli interesuje Was tematyka kryminalna i chcielibyście dowiedzieć się, jak niewiarygodne historie potrafi opowiedzieć zaledwie kawałek kości, to trafiliście w dobre miejsce. Emily dzieli się swoim doświadczeniem i bogatą historią. Zaprasza nas do swojego świata i przytacza szczegóły z wielu spraw, przy których miała okazję pracować. To książka, którą czyta się jednym tchem. 

"Z DUCHAMI PRZY WIGILIJNYM STOLE"

To zbiór opowiadań o duchach obsadzony w świątecznym klimacie. Niestety książka mnie rozczarowała. Może to przez to, że spodziewałam się czegoś innego, a może po prostu wybrane opowiadania były kiepskie. W każdym razie, jeśli szukacie opowieści o duchach z prawdziwego zdarzenia to tu na pewno ich nie znajdziecie. Niby mamy tu trochę mrocznych gotyckich klimatów, ale dreszczyku emocji totalnie brak. Po prostu wieje nudą.

"ŚWIĄTECZNE TAJEMNICE. NAJLEPSZE ŚWIĄTECZNE OPOWIEŚCI KRYMINALNE."

W tym wypadku tytuł nie kłamie. Faktycznie są to najlepsze świąteczne opowieści kryminalne. To pokaźny zbiór (książka liczy 712 stron - jeśli dobrze pamiętam znajdziecie tu aż 67 opowiadań) kryminalnych perełek od czasów wiktoriańskich po współczesne. Znajdziecie tu historie straszne i trzymające w napięciu do ostatnich chwil, ale także takie, które szokują i bawią zarazem. Klasyczne metody rozwiązywania kryminalnych zagadek, rodem z powieści Agathy Christie, przeplatają się ze współczesnymi policyjnymi rozwiązaniami. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

CO OBEJRZAŁAM?

Styczeń to u nas miesiąc, w którym pracujemy jeszcze na zwolnionych obrotach. To czas na odpoczynek i regenerację. Szczególnie po trudnej drugiej połowie poprzedniego roku. Wydaje mi się, że idealnym tego odzwierciedleniem jest nasza lista na Netflixie. W tym miesiącu wybieraliśmy typowe odmóżdżacze, czyli lekkie programy, które nie stawiają oglądającemu zbyt wielu wymagań.

"WE WŁASNEJ SKÓRZE. PRZED I PO."

Coś dla miłośników wszelkiego rodzaju metamorfoz. Oglądając ten program człowiek jest w szoku jak wiele można zmienić przy użyciu skalpela i jak bardzo zaawansowana jest medycyna estetyczna. Nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy o istnieniu pewnych zabiegów. Historie niektórych bohaterów są przejmujące i smutne. Jednak każda z nich ma szczęśliwe zakończenie. Co istotne, nie zmiany w wyglądzie są tu najważniejsze. Ekipa programu stawia równie mocno na zmianę myślenia bohaterów i to właśnie przemiana wewnętrzna, która w nich zachodzi, jest czymś co warto zobaczyć. A przy tym przekonać się, że medycyna estetyczna to nie tylko powiększenie biustu czy botoks.

"UCZTA Z RESZTEK."

Program, w którym pierwsze skrzypce grają resztki. Kucharze zamieniają je na wykwintne dania i robią to tak dobrze, że gdyby człowiek nie wiedział z czego powstały, owe pyszności, to w życiu by się nie domyślił. Idealny wybór dla wielbicieli kulinarnych programów z nutką humoru. 

"SIEDEM"

Doświadczony detektyw, który niedługo odchodzi na emeryturę oraz jego nowy partner ścigają mordercę-szaleńca, którego zbrodnie są odwzorowaniem siedmiu grzechów głównych. Kryminał z wątkiem psychologicznym, czyli połączenie idealne. "Siedem" to klasyczny kryminał w dobrym stylu, ze świetną obsadą i dobrze poprowadzoną fabułą. Jeśli jeszcze jakimś cudem go nie widzieliście to koniecznie musicie nadrobić. 

"DOMY NA MIARĘ MARZEŃ."

Tym razem coś dla wielbicieli domowych metamorfoz. Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam oglądać te wszystkie programy o remontach. Tym bardziej, teraz kiedy sami planujemy remont jednej z łazienek. Poza tym tego typu programy, są zawsze świetnym źródłem inspiracji dotyczących urządzania wnętrz. Bardzo odpowiada mi estetyka Studia McGee więc chyba nikogo nie zdziwi, że pochłonęłam 2 sezony w błyskawicznym tempie. 

"JAK ZOSTAŁEM GANGSTEREM. HISTORIA PRAWDZIWA."

To jeden z tych filmów, który pozytywnie mnie zaskoczył. Mam wrażenie, że polska kinematografia ma tylko dwa oblicza - albo produkujemy majstersztyk, albo totalną chałę. Nie ma nic pośrodku. Do tego absolutnie zawsze, kiedy oglądam polski film, mam wrażenie, że nagle mój słuch się pogorszył. Niestety źle nagrany dźwięk to kwintesencja rodzimych produkcji. Tym razem o dziwo było lepiej niż zazwyczaj i nawet dało się w miarę zrozumieć kwestie wypowiadane przez aktorów. Poza tym była akcja, było nawet z sensem, a całość pozostawiła pozytywne wrażenia. Można bez obaw włączyć w piątkowy wieczór i nie czuć, że zmarnowało się 2 godziny życia. Filmy o mafii chyba po prostu całkiem nieźle Polakom wychodzą. 

To tyle, jeśli chodzi o styczniowy kącik kulturalny. Poza jednym książkowym niewypałem myślę, że możemy uznać styczeń za całkiem udany pod względem książkowo-filmowym. Zobaczymy jakie perełki przyniesie nam kolejny miesiąc. 

Dajcie znać, w komentarzach, co ciekawego ostatnio przeczytałyście i/lub obejrzałyście i co polecacie.