Waga jako wyrocznia, czyli jak monitorować postępy w odchudzaniu?

2/01/2017

Waga jako wyrocznia, czyli jak monitorować postępy w odchudzaniu?


Trenujesz regularnie, zdrowo się odżywiasz, a tymczasem waga szaleje i pokazuje kilogram czy dwa w plusie. Jeśli choć raz próbowałaś się odchudzać to pewnie dobrze znasz tę sytuację. Odchudzanie to praca na pełen etat. Szczególnie jeśli ilość zbędnych kilogramów jest dość znaczna. Niestety waga nie zawsze chce z nami współpracować, co zwykle kończy się zniechęceniem i brakiem motywacji do dalszej walki o zdrową sylwetkę. Jak zatem monitorować postępy w odchudzaniu, aby nie dać się zwariować?

WAGA

Jeśli interesuje nas zrzucenie kilku zbędnych kilogramów to oczywiste jest, że chcemy widzieć rezultaty w postaci niższej liczby na wskaźniku wagi. Nie ma się zatem czemu dziwić, iż jest ona najbardziej popularnym narzędziem do pomiaru osiąganych efektów w dziedzinie odchudzania. Niestety jest też jednocześnie najbardziej znienawidzonym urządzeniem pomiarowym. Pałamy do niej szczególną nienawiścią, kiedy pokazuje nie to, czego byśmy oczekiwały.

Należy pamiętać, że w ciągu dnia naturalnym zjawiskiem są wahania wagi - w końcu zjadane posiłki nie rozpływają się magicznie w naszym przewodzie pokarmowym. Dlatego też, jeśli koniecznie chcecie sprawdzić Wasze postępy za pomocą wagi to nie róbcie tego kilka razy dziennie - jedynym efektem takich działań będzie frustracja i brak motywacji do dalszego działania. Aby móc prawidłowo dokonać pomiaru należy ważyć się za każdym razem o tej samej porze, ale pamiętajcie, że najbardziej miarodajny wynik uzyskacie wchodząc na wagę rano, na czczo.

Inną sprawą jest, że to, co widzicie na wyświetlaczu wagi to kilogramy jako całość - musicie jednak pamiętać, że Wasze ciało nie składa się tylko z jednego czynnika, a więc waga pokazuje Wam tłuszcz, mięśnie oraz wodę razem. Właśnie tu leży klucz do zrozumienia, dlaczego trening i dieta nie zawsze daje ujemny wynik na wadze. Otóż nigdy nie jest tak, że w wyniku odchudzania tracimy jedynie tłuszcz i żadne inne reakcje w naszym organizmie nie zachodzą. Chyba że stosujemy głodówki i trenujemy jak wyczynowi sportowcy jednocześnie, czym robimy sobie ogromną krzywdę i spalamy zamiast tłuszczu głównie mięśnie, ale nie o tym dzisiaj (pamiętajcie nigdy nie stosujcie diet głodowych). Jeśli zdrowo się odżywiamy i jednocześnie jesteśmy aktywne fizycznie to w procesie tracenia tkanki tłuszczowej budujemy także mięśnie. Tym samym może się okazać, że zgubiłyśmy kilo czy dwa, a waga ani drgnęła albo nawet wzrosła. Rozwiązanie tej zagadki jest proste - straciłyśmy tłuszcz, ale jednocześnie trenując zbudowałyśmy mięśnie, a więc wagowo wygląda to tak samo, a jednak mimo tego wyglądamy szczuplej, bo kilogram mięśni objętościowo jest dużo mniejszy niż kilogram tłuszczu. Ponadto może być tak, że akurat zatrzymała nam się woda w organizmie - co jest częstym powodem wzrostu wagi przed miesiączką - może być także konsekwencją zbyt małej ilości wypijanych płynów.

Właśnie z tego powodu nie powinnyśmy stosować wagi jak głównego narzędzia do pomiaru postępów w odchudzaniu. Owszem możemy raz na jakiś czas kontrolnie sprawdzić jak to wygląda, ale zdecydowanie lepiej uzupełniać takie pomiary innymi sposobami, o których przeczytacie więcej w dalszej części. To, co warto jednak robić to pomiary ciała na profesjonalnych urządzeniach dostępnych w siłowniach czy u dietetyków. Dzięki specjalnemu urządzeniu uzyskacie informacje takie jak: waga, ilość tkanki mięśniowej, balans masy mięśniowej, wskaźnik metaboliczny, poziom wody w organizmie czy poziom otłuszczenia organów. Warto więc dokonywać tego typu pomiarów co jakiś czas, aby posiadać kompleksową wiedzę odnośnie zachodzących w naszym organizmie zmian.


CENTYMETR

Centymetr nadal jest niedocenianym, przez wiele osób, narzędziem do monitorowania postępów w odchudzaniu. Tymczasem to właśnie dzięki niemu, a nie wadze najszybciej zauważymy efekty naszej pracy. Tym bardziej, że tak jak mówiłam w poprzednim punkcie wyższa waga wcale nie musi oznaczać, że przytyłyśmy. Może być wynikiem zbudowania mięśni, a co za tym idzie nasza sylwetka będzie wyglądała szczuplej. Dlatego pamiętajcie, aby na początku swojej drogi dokonać pomiarów przy pomocy centymetra - zanotować je na kartce i raz w miesiącu sprawdzić co się zmieniło. Zapewniam Was, że będziecie pozytywnie zaskoczone. Pomiarów powinnyście dokonywać w następujących miejscach: szyja, bicepsy, klatka piersiowa, talia, brzuch, biodra, uda i łydki.

ZDJĘCIA PORÓWNAWCZE

Dobrym sposobem monitorowania zmian naszego ciała są także zdjęcia. Dzięki nim czarno na białym widzimy co udało nam się zdziałać, a nad którymi partiami naszego ciała powinnyśmy jeszcze popracować. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli ktoś ma większą ilość kilogramów do zrzucenia to robienie jakichkolwiek zdjęć jest ostatnią rzeczą na, jaką ma się wtedy ochotę. Jednak warto się przemóc i to zrobić - przecież nikt nie musi oglądać tych zdjęć poza nami - a za jakiś czas kiedy Wasza sylwetka się zmieni może okazać się, że chętnie podzielicie się Waszą przemianą z innymi. Poza tym tego typu zdjęcia - z początków odchudzania - są doskonałym motywatorem do dalszej pracy, a także utrzymania wypracowanych efektów. Pamiętajcie tylko, że najlepiej wykonywać takie zdjęcia w bieliźnie albo przynajmniej w tym samym zestawie ubrań - dzięki temu łatwiej będzie Wam dostrzec zachodzące zmiany.

UBRANIA

Ostatnim sposobem, który pozwoli nam na zmierzenie postępów na drodze odchudzania, jest włożenie ubrania. Nie byle jakiego ubrania. Musi być przynajmniej rozmiar mniejsze od noszonego obecnie. Mogą to być stare jeansy, w które nie mieścimy się już, bo przytyłyśmy albo możemy po prostu kupić nowe o rozmiar mniejsze. Za jakiś czas przymierzcie je ponownie - jeśli okaże się, że spodnie, w których brakowało Wam kilku centymetrów do zapięcia guzika teraz zapinają się bez problemu to będzie to najlepszy wyznacznik Waszego sukcesu - nic nie cieszy bardziej niż ubrania w mniejszym rozmiarze.


Te cztery sposoby monitorowania postępów w odchudzaniu są znane każdej z nas, jednak wiele osób tak bardzo skupia się na gubionych kilogramach, że zupełnie zapomina, że nie to jest najważniejsze. Nie chodzi przecież o spadające cyferki, ale o zdrowie i dobre samopoczucie. Obsesyjne wchodzenie na wagę nie sprawi, że poczujcie się lepiej - jest więcej niż pewne, że zadziała na Was negatywnie i stracicie cały zapał do działania. Dlatego pamiętajcie, aby na swojej drodze do zdrowej sylwetki posiłkować się nie tylko tym szklanym ustrojstwem. Zróbcie sobie zdjęcie, kupcie spodnie o rozmiar mniejsze, a centymetr niech stanie się Waszym najlepszym przyjacielem. A waga? Waga niech leży w kącie i czeka na lepsze czasy.

Sama kiedyś skupiałam się na liczbach - do czasu aż kupiłam wagę, która mierzy także poziom tkanki tłuszczowej, mięśni i wody. Co prawda tego typu urządzenia nie są tak dokładne, jak profesjonalne maszyny, z których możecie skorzystać np. na siłowni jednak dają poglądowe informacje o zachodzących zmianach. Dlatego, jeśli już decyduję się na wejście na wagę to zawsze analizuję także zmiany w składzie ciała - dzięki temu nawet jeśli okazuje się, że przytyłam wiem, że to nie dodatkowy tłuszcz, a mięśnie czy woda, która przy niedoczynności tarczycy lubi się zatrzymywać się w nadmiarze w kostkach, kolanach czy okolicach brzucha. Dzięki centymetrowi, zdjęciom i ubraniom wiem, że moja praca jest widoczna, a sylwetka nabiera pożądanych kształtów. 

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że waga to nie wszystko i nie warto skupiać się na liczbach. Jeśli chcecie możecie podzielić się Waszymi sukcesami, w odchudzaniu, w komentarzach.
Smoothie bowl, czyli pomysł na szybkie śniadanie

1/28/2017

Smoothie bowl, czyli pomysł na szybkie śniadanie


Jajecznica, jajka na miękko, kanapka z jajkiem na twardo - brzmi znajomo? Jeśli macie już dość nudy i powtarzalności w temacie śniadań to smoothie bowl będzie dla Was świetną odmianą. Od czasu do czasu kiedy mam już dość kanapek, tostów i jajek pod każdą postacią na śniadanie serwuję sobie miskę owocowej rozpusty. Całość jest nie tylko smaczna, ale błyskawiczna i łatwa w przygotowaniu. Tylko od Was zależy jakie owoce i dodatki wykorzystacie. Na początek proponuję połączenie, które lubi prawie każdy, czyli banan i truskawka.

Do przygotowania bananowo-truskawkowego koktajlu w misce potrzebne będą następujące składniki:

  • banany
  • truskawki
  • mleko 
Dodatki:

  • kiwi
  • płatki kokosa
  • suszona żurawina
  • kasza jaglana ekspandowana
  • nasiona chia
  • płatki migdałów
Nie podaję, w tym przypadku, konkretnych miar, bo ilość użytych składników zależy od tego jak dużą porcję zamierzacie zjeść. Możecie użyć zarówno mrożonych jak i świeżych owoców. Należy jednak pamiętać, że konsystencja smoothie bowl powinna przypominać bardziej sorbet niż koktajl.

Owoce wrzucamy do blendera i miksujemy. 

Wlewamy smoothie do miski i dekorujemy według uznania.

SMACZNEGO!





Domowe czekoladki - wersja podstawowa

1/25/2017

Domowe czekoladki - wersja podstawowa


Jeśli najdzie mnie ochota na coś słodkiego, co zdarza się wyjątkowo rzadko, wówczas sięgam po gorzką czekoladę - jedna kostka w zupełności zaspokaja mojego słodkiego głoda. Kupienie dobrej, gorzkiej czekolady nie stanowi najmniejszego problemu - jednak nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała stworzyć takich słodkości sama. Postanowiłam zacząć od czekoladek - ich wielkość odpowiada kostce czekolady (no może dwóm), więc są idealne na cukrowy kryzys. Moje pierwsze podejście do czekoladek było niezbyt udane - myślę jednak, że przyczyną było słabej jakości surowe kakao oraz złe proporcje. Przeanalizowałam całość, trochę pokombinowałam i zamieniłam kakao surowe na to zwykłe, które możecie dostać w każdym sklepie - efekt jest taki, że drugie podejście zostało zwieńczone sukcesem. Dlatego też dziś chciałabym się z Wami podzielić przepisem na czekoladki w wersji podstawowej bez żadnych specjalnych dodatków.

Do przygotowania czekoladek potrzebne będą następujące produkty:

  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • 5 (czubatych) łyżek kakao
  • 1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki syropu daktylowego
  • szczypta soli himalajskiej
  • silikonowa forma do czekoladek.
Do rozpuszczonego i lekko ostudzonego oleju kokosowego stopniowo wsypujemy kakao, cały czas mieszając.

Następnie dodajemy ekstrakt z wanilii, syrop daktylowy i sól. 

Całość dokładnie mieszamy po czym przelewamy czekoladę do foremki. 

Wstawiamy do zamrażarki do czasu aż czekolada stężeje.

Z powyższej porcji powinno Wam wyjść ok. 12-13 czekoladek.

SMACZNEGO!



Kindle - czy czytnik e-booków to tylko zbędny gadżet?

1/18/2017

Kindle - czy czytnik e-booków to tylko zbędny gadżet?


Odkąd pamiętam uwielbiałam czytać. Miałam gorszy okres w liceum, kiedy książki zaczęły mi się kojarzyć wyłącznie z lekturami, a te jak wiemy rzadko kiedy są pasjonujące. Na szczęście na studiach niechęć zniknęła i od tego czasu moja książkowa miłość rozkwita, a dzień bez przeczytania choćby kilku stron jest dniem straconym. Należę do tych osób, którym nic nie zastąpi tradycyjnego papieru. Nie ma nic lepszego niż świeży, jeszcze pachnący egzemplarz książki ulubionego autora. Dlatego też bardzo długo byłam przeciwniczką wszelkiego rodzaju czytników. Wiecie, e-book to nie książka i te sprawy. Jakoś zupełnie nie wyobrażałam sobie sytuacji, w której chętnie sięgnęłabym po kolejną techniczną nowinkę zamiast klasycznej książki. Nie i już. Moje podejście zmieniło się diametralnie, kiedy okazało się, że nawet bardzo duży metraż może w końcu być za mały, jeśli kupuje się kilka książek w miesiącu. Po długim namyśle i zasięgnięciu opinii u znajomych zdecydowałam się na Kindle. Tak zaczęła się moja przygoda z elektronicznymi książkami.

DANE TECHNICZNE

Mój wybór padł na Amazon Kindle Touch 2014, akurat była na niego promocja, więc był to idealny moment na zakup i sprawdzenie, czy tego typu urządzenie się u mnie sprawdzi i co najważniejsze, czy zdołam się do niego przekonać.

WAGA: 191 G

WYMIARY: 169 x 119 x 10.2 mm

WYŚWIETLACZ: 6 cali / rozdzielczość: 800 x 600 pikseli / E-Ink (technologia, którą stosuje się w wyświetlaczach elektronicznych, tzw. elektroniczny papier)

STANDARDY OBSŁUGIWANEGO TEKSTU: AZW, DOC, DOCX, HTML, MOBI, PDF, PRC, TXT

Dzięki niewielkim wymiarom i wadze czytnik z powodzeniem można wrzucić do torebki i zabrać ze sobą.

Nie ma też najmniejszego problemu z wgraniem plików o innych formatach niż te podane powyżej. W takiej sytuacji przychodzi nam z pomocą aplikacja Calibre (o której opowiem za chwilę).

Warto tu wspomnieć jeszcze o żywotności baterii. Raz naładowana wystarcza spokojnie na 2-3 tygodnie regularnego czytania.


FUNKCJE


  • E-Papier, czyli ekran jak kartka papieru.

Dzięki e-papierowi ekran czytnika przypomina zwykłą kartkę papieru - jest matowy i nie odbija światła, jak ma to miejsce w przypadku tabletów. To sprawia, że czytanie jest komfortowe i nie męczy oczu tak jak ekran komputera. Posiadana przeze mnie wersja, co prawda, nie posiada funkcji podświetlenia ekranu jednak nie obniża to w żadnym wypadku komfortu czytania (nie ma problemu z czytaniem w łóżku przy nocnej lampce). Dotykowy ekran dopasowuje się do otoczenia co w praktyce oznacza, że możemy czytać zarówno w słoneczny, jak i pochmurny dzień nie tracąc przy tym jakości wyświetlanego tekstu.


  • Czytaj jak chcesz - spersonalizowane czytanie dla każdego.

Korzystając z czytnika masz możliwość spersonalizowania takich funkcji, jak rodzaj i wielkość czcionki, odstępy między wierszami oraz marginesy. Koniec z wysilaniem wzroku i czytaniem słów złożonych z liter wielkości maku. Jeśli gorzej widzisz po prostu powiększasz czcionkę i czytasz dalej. Dodatkowo możemy włączyć opcję, która monitoruje postęp naszego czytania. W lewym dolnym rogu pokaże się Wam przeczytany procent całości oraz czas pozostały do zakończenia książki (obliczany na podstawie tego, jak szybko czytaliśmy do tej pory).


  • Notatki i słownik.

Ciekawą opcją jest również możliwość dodawania notatek - szczególnie przydatne, jeśli chcemy coś konkretnego zapamiętać i zanotować, a nie mamy pod ręką długopisu i kartki. Możemy także zrobić zakładkę na danej stronie, tak by szybko do niej wrócić w każdej chwili. Jeśli natomiast obce jest nam znaczenie jakiegoś słowa wówczas wystarczy skorzystać ze słownika (tylko w wersji angielskiej). Wszystko to pozwala nam na korzystanie z czytnika jak ze zwykłej książki, z tym że nie potrzebujemy żadnych dodatkowych zakreślaczy, zakładek i notatników.


  • Wi-Fi - kupuj książki, kiedy chcesz i gdzie chcesz.

Wbudowany moduł Wi-Fi pozwala na bezprzewodowe połączenie czytnika z Internetem i przeglądanie książkowych zasobów wirtualnych księgarni. Dzięki temu możemy kupić i ściągnąć wybraną pozycję zaledwie w kilka sekund.

CALIBRE, CZYLI PROSTY SPOSÓB NA DZIWNY FORMAT

Zanim zdecydowałam się na zakup Kindle przeczytałam mnóstwo opinii, w których jako minus podawany był brak odczytywania konkretnych formatów. Postanowiłam więc przyjrzeć się temu bliżej i okazało się, że owszem nie wszystkie pliki będą prezentowały się na Kindle idealnie, ale jest jedno proste rozwiązanie tego problemu - Calibre. To prosty program, za pomocą którego możemy konwertować pliki na wiele innych formatów.

Aby wgrać książkę na czytnik mamy dwa wyjścia:

  • podłączyć Kindle do komputera i wrzucić plik standardowo jak na każdy dysk zewnętrzny

Jeśli wgrywamy pliki przy pomocy komputera, a posiadamy taki, którego Kindle nie czyta, wrzucamy go najpierw do Calibre, konwertujemy i potem wrzucamy do zasobów czytnika.

  • przesłać plik z każdego miejsca, niezależnie czy mamy czytnik pod ręką

Przy pierwszym starcie czytnika zakładamy specjalny adres (twojanazwa@kindle.com) - na tego maila możemy przesyłać pliki, a nasz czytnik automatycznie je pobierze. Jeśli więc posiadamy książkę w formacie, którego Kindle nie czyta lub w takim, który nie wygląda zbyt pięknie po wrzuceniu na czytnik (np. PDF) wystarczy, że przy wysyłaniu maila z plikiem w tytule wpiszecie "convert" - wówczas urządzenie samo zamieni plik na format odpowiedni dla Kindle.


CZY CZYTNIK E-BOOKÓW TO COŚ DLA MNIE?

Niedługo minie rok odkąd regularnie używam Kindle. Moje zdanie o tego typu urządzeniach diametralnie się zmieniło. Co prawda nigdy nie uznam wyższości elektroniki nad zwykłym papierem, ale dostrzegam wiele zalet tego typu urządzeń. Jeśli nadal zadajesz sobie pytanie, czy czytnik e-booków jest dla Ciebie pozwól, że pomogę Ci podjąć decyzję.

ZALETY:

  • wielkość i waga

To jedna z największych zalet. Urządzenie jest lekkie i ma niewielkie wymiary co sprawia, że bez problemu możemy je wszędzie ze sobą zabrać - nie zajmuje wiele miejsca, a jest w stanie pomieścić kilkanaście książek. W końcu możemy zabrać więcej niż 1 książkę na długi urlop. Dodatkowo koniec z nadwyrężaniem rąk, kiedy chcemy przeczytać 800-stronicową cegłę. Korzystając z czytnika wszystkie nasze książki ważą tyle samo, czyli tyle co nic.

  • oszczędność miejsca 

Nie macie czasem tak, że chętnie przeczytałybyście jakąś książkę, ale niekoniecznie musicie być jej posiadaczami? Nie jest to Wasz ulubiony autor lub po prostu chcecie sprawdzić, o co tyle szumu wokół danej książki, choć czujecie, że to będzie jakiś bubel. W tym wypadku czytnik jest idealnym rozwiązaniem - czytacie książkę, a po jej skończeniu jedyne co po niej zostaje to niewielkich rozmiarów elektroniczny plik, który możecie zgrać na dysk i o nim zapomnieć. Poza tym to świetne rozwiązanie, dla tych którzy mają mało miejsca albo już nie mają miejsca na więcej książek.

  • wygoda i personalizacja czytania

Możliwość dostosowania opcji takich jak wielkość i rodzaj czcionki sprawia, że tę samą książkę mogą czytać młodzi i starsi, zachowując przy tym taką samą, wysoką jakość.

  • dostępność

Jeśli nagle stwierdzimy, że chcemy przeczytać tę konkretną książkę tu i teraz mamy taką możliwość. Dostępność e-booków jest stała - nie musimy iść do księgarni, wystarczy kliknąć, zapłacić i już ściągamy plik na swoje urządzenie.

WADY:

  • cena

Niestety ceny e-booków nadal są bardzo zbliżone do cen papierowych egzemplarzy. Na szczęście coraz częściej pojawiają się promocje, na których można upolować kilka e-booków w cenie jednej książki.

Dla niektórych także cena samego urządzenia może być trochę za wysoka, ale warto wydać więcej na raz, bo wydatek zwróci się błyskawicznie.

GDZIE KUPIĆ KINDLE?

Swój czytnik kupiłam stacjonarnie w jednym z sieciowych sklepów sprzadających elektronikę. Dużo ludzi decyduje się jednak na zakup z Amazona. Jeśli jesteście ciekawi co i jak to sprawdźcie przewodnik: "Jak kupić czytnik Kindle?".

Podsumowując, w życiu nie pomyślałabym, że jako zagorzała przeciwniczka e-booków zmienię zdanie i na tyle polubię się z czytnikiem, że będę z niego regularnie korzystać. Oczywiście nie zmienia to zupełnie moich poglądów na to, że książka papierowa nadal dzierży berło i nikt jej z piedestału nie zrzuci. Jak już mówiłam nic nie przebije nowego, pachnącego, papierowego egzeplarza książki - nawet najdroższy, najlepszy czytnik. Kindle jest za to idealnym uzupełnieniem dla standardowych książek. Pozwolił mi na delektowanie się dziełami ulubionych autorów w każdym, nawet najbardziej odległym miejscu od domu. Co sprawiło, że czytam jeszcze chętniej i więcej - a to chyba najlepsza rekomendacja.

A jakie Wy macie zdanie na temat czytników? Jesteście zwolennikami tradycyjnych książek czy może e-booki totalnie zawładnęły Waszym sercem?  
Czekoladowe batoniki z masłem orzechowym, żurawiną, miechunką i chia

1/14/2017

Czekoladowe batoniki z masłem orzechowym, żurawiną, miechunką i chia


Słodycze nigdy nie były dla mnie czymś bez czego nie mogłabym się obejść - tym bardziej, że składy niektórych słodkich produktów potrafią przyprawić o zawrót głowy. Chemia pogania chemię, a człowiek łamie sobie język próbując wymówić te wszystkie nazwy. Dlatego też jeśli już najdzie mnie ochota na coś słodkiego lecę do kuchni i tworzę. Tym razem chciałabym się z Wami podzielić przepisem na tzw. energy bars, czyli mówiąc krótko batoniki, których podstawą są daktyle.

Do przygotowania batoników potrzebne będą następujące produkty:

  • 12 daktyli 
  • 1/4 kubka masła orzechowego
  • 1/4 kubka orzechów nerkowca 
  • 2 łyżeczki surowego kakao
  • 2 łyżeczki chia
  • 1/4 kubka suszonej żurawiny
  • 1/8 kubka suszonej miechunki.
Oczywiście możecie użyć innych, ulubionych dodatków np. rodzynki, słonecznik, pestki dyni lub orzechy laskowe czy migdały. Możliwości są nieograniczone.

Wszystkie składniki umieszczamy w robocie kuchennym/blenderze i miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy. 

Wykładamy foremkę papierem do pieczenia i przekładamy do niej powstałą masę. Całości nadajemy pożądany kształt i grubość. 

Batoniki umieszczamy w lodówce i zostawiamy je tam na ok. 1 godzinę. Po tym czasie kroimy masę na równe części. 

Batoniki przechowujemy w lodówce, uprzednio zawijając je w papier. 

SMACZNEGO!





Noworoczne plany - jak zrobić to dobrze? + moje cele na 2017 rok

1/11/2017

Noworoczne plany - jak zrobić to dobrze? + moje cele na 2017 rok


Nowy rok, nowa ja - słyszałaś już to gdzieś? Nowy rok jakoś tak sam z siebie wymusza na wszystkich bycie innym człowiekiem - to czas zmian. Jak jednak dokonać noworocznych planów, aby pod koniec kolejnego roku móc powiedzieć, że się udało? Przede wszystkim trzeba te zmiany chcieć, do swojego życia, wprowadzić - żeby nie pozostały tylko i wyłącznie słowami spisanymi na papierze. Jeśli już ta chęć wystąpi wystarczy trzymać się kilku zasad, a jest więcej niż pewne, że tym razem noworoczne postanowienia będą czymś więcej niż tylko bliżej nieokreślonym planem.


1 STYCZNIA NIE MUSI BYĆ "TĄ" DATĄ

Nowy rok jest dla wielu osób jak czysta kartka - nowy rozdział życia, kiedy mogą zostawić za sobą przeszłość i zacząć wszystko od nowa. Coś w tym jest, ale kto powiedział, że plany na dany rok musimy spisać 1 stycznia i od razu od tego dnia wprowadzić je wszystkie w życie? Przecież od razu wiadomo, że to się nie uda, a za 12 miesięcy po raz kolejny będziemy mieć sobie za złe, że i tym razem się nie udało, ale...jest przecież kolejny rok. Błędne koło. Dlatego też nie przywiązuj się specjalnie do pierwszego dnia nowego roku. Planować możesz w każdej chwili i w każdej chwili możesz postanowić te zmiany wprowadzić. Jeśli więc nagle okaże się, że chcesz zrealizować konkretne cele po prostu spisz je i zacznij działać. Nieważne czy będzie to styczeń czy czerwiec, liczy się to, że zmieniasz coś w swoim życiu i dzięki temu się rozwijasz. 

NIE PODĄŻAJ ŚLEPO ZA TŁUMEM

To, że wszyscy dookoła Ciebie, z początkiem stycznia, spisują noworoczne postanowienia nie musi oznaczać, że i Ty musisz to zrobić. Nie planuj niczego, tylko dlatego, że inni tak właśnie robią, bo taka jest moda, czy ktoś od Ciebie tego oczekuje. Każdy z nas ma jakieś określone cele w życiu, ale nie wszyscy muszą je spisywać i wypełniać punkt po punkcie - to nie szkolna praca domowa tylko Twoje życie, więc jeśli spisywanie planów na kolejny rok wydaje Ci się czymś dziwnym i zupełnie niepasującym do Twojego stylu to po prostu tego nie rób. Rozwijaj się i realizuj swoje postanowienia według własnych zasad.

MIERZ SIŁY NA ZAMIARY

Bądź realistką - nie narzucaj sobie zbyt wielu rzeczy na raz. Lepiej wprowadzić kilka zmian, niż porywać się z przysłowiową motyką na Słońce i zaplanować wdrożenie kilkudziesięciu, na które nie starczy nam zwyczajnie czasu, ani chęci. Dobrze przemyśl, co sprawi, że Twoje życie stanie się lepsze, wiedza poszerzy, a ścieżka kariery rozwinie w pożądanym kierunku - wybierz kilka najważniejszych punktów i zabierz się za ich realizację. Na kolejne przyjdzie jeszcze pora.

TYLKO KONKRETY

Bądź konkretna - dokładnie przemyśl planowane działania i jasno wyznacz cele punkt po punkcie. Żadnych ogółów w stylu - wyjadę na wakacje, założę swoje miejsce w sieci, osiągnę zawodowy sukces. Tylko konkrety - pojadę na Malediwy, założę bloga lifestyle'owego i będę tworzyć teksty 3 razy w tygodniu, założę działalność gospodarczą i wprowadzę na rynek produkt X. Nie rozmieniaj się na drobne, mierz konkretnie i wysoko.

SPISZ WSZYSTKO NA KARTCE

Każdy, nawet najmniejszy cel, zapisz na kartce. Punkt po punkcie, zdanie po zdaniu - dzięki temu łatwiej będzie Ci realizować swoje postanowienia i mieć wszystko pod kontrolą. Jeśli uda Ci się zrealizować jedno z postanowień pamiętaj, aby odznaczyć je lub skreślić z listy. Świętuj swój sukces - możesz się nawet dodatkowo nagrodzić. Choć zrealizowanie swoich założeń jest już ogromnym sukcesem nic nie stoi na przeszkodzie, aby poza pozytywną zmianą, która zaszła w Twoim życiu świętując sukces wybrać się np. na zakupy - nowa torebka czy buty są zawsze mile widziane (chyba, że Twoim postanowieniem jest oszczędzanie pieniędzy ;) ). Pamiętaj, aby umieścić kartkę z postanowieniami w widocznym miejscu, abyś nie straciła motywacji do działania.

DUŻE CELE ROZPISZ NA MNIEJSZE

Jeśli Twoją zmorą są zbędne kilogramy i planujesz schudnąć w tym roku 20 kg to jest to bardzo dobry cel, ale jeśli spojrzysz na to jeszcze raz okaże się, że te 20 kg będzie Cię raczej demotywowało niż zachęcało do ciężkiej pracy nad zdrowiem i wymarzoną sylwetką. Dlatego schudnięcie 20 kg będzie Twoim dużym celem, a żeby było łatwiej Ci go osiągnąć rozpisz go na mniejsze, łatwiejsze do zrealizowania. Może to wyglądać np. tak:

CEL: Schudnę 20 kg.
- zmienię swoje nawyki żywieniowe i schudnę 5 kg
- wprowadzę regularne treningi, 4 razy w tygodniu i schudnę 5 kg
- schudnę 5 kg i kupię wymarzone bikini
- wymodeluję sylwetkę i wprowadzę ćwiczenia siłowe/zapiszę się na zajęcia na siłowni i schudnę ostatnie 5 kg.

To tylko jeden z wielu przykładów (odchudzanie to jedno z najpopularniejszych postanowień noworocznych), ale chodzi tylko o to, aby pokazać, że podzielenie większego celu na kilka mniejszych sprawi, że nie tylko będzie Ci łatwiej go zrealizować, ale nie stracisz motywacji do działania.

SKUP SIĘ NA JEDNEJ RZECZY

Kluczem do sukcesu, czyli do zrealizowania wszystkich noworocznych postanowień, jest skupienie się na realizacji jednego celu na raz. Nie ma sensu łapać wszystkich srok za ogon, bo skończy się to tym, że stracisz cały zapał, który towarzyszył Ci przy spisywaniu Twoich planów. Wybierz jeden cel i skup się tylko i wyłącznie na nim - kiedy go zrealizujesz przejdź do następnego punktu na Twojej liście, a pod koniec roku okaże się, że należą Ci się brawa za dobrze wykonaną robotę. Pamiętaj, żeby nie nakładać na dany cel ścisłych ram czasowych - nie mów - zrealizuję ten cel do 6 czerwca, bo może się okazać, że się nie udało, a Ty będziesz zawiedziona. Daj sobie czas - koniec roku będzie czasem podsumowań - masz cały rok, aby osiągnąć sukces, a więc do dzieła.

Jak widać niewiele trzeba, aby zrobić plany noworoczne jak należy. Dzięki tym kilku, prostym krokom już za kilka miesięcy będziesz mogła odhaczyć z listy większość, jeśli nie wszystkie, swoje cele jako zrealizowane. 


Rok 2017 również i u mnie obfituje w plany - jedne mniejsze, drugie większe, ale głównym celem zdecydowanie jest rozdzielenie sfery zawodowej i prywatnej - co okazuje się nie lada wyzwaniem, kiedy pracuje się z domu. Postanowiłam podzielić się z Wami zarysem kilku moich postanowień, a pod koniec roku będę mogła podsumować i ocenić moje działania.

MOJE CELE NA 2017 ROK

1. Rozwój bloga i wystartowanie z własnym biznesem.

Myślę, że w końcu, po kilku miesiącach prób i poszukiwań, znalazłam swoją niszę i tematy, o których chcę pisać. Dlatego też 2017 będzie rokiem rozwoju Healthy Style. Mam głowę pełną pomysłów i zeszyt, w którym codziennie przybywa nowych tematów, które zamierzam poruszać tu na blogu. Przede wszystkim chcę, aby teksty pojawiały się regularnie - postanowiłam, że póki co optymalnym rozwiązaniem będzie 1 wpis tygodniowo (w każdy czwartek). Docelowo chciałabym, aby na blogu pojawiały się 2 wpisy tygodniowo, które będą publikowane w każdą środę i sobotę. 

Od dawna mam też pomysł na własny biznes, a nawet kilka pomysłów, które w zeszłym roku powoli klarowały się w całość. Mam już wyznaczone pierwsze mniejsze cele, które mnie do tego doprowadzą i pozwolą na rozwój tego planu. Przejście na freelance w 2016 było tylko początkiem do tego, by być swoim własnym szefem i realizować się na stopie zawodowej. Mam nadzieję, że rok 2017 będzie kolejnym krokiem w dobrą stronę. 

Spytacie dlaczego blog i biznes jako jeden cel? Otóż - obie sprawy traktuję poważnie i podchodzę do nich profesjonalnie - także oba podpunkty można uznać za całość - czyli rozwój zawodowy.

2. Więcej czytać.

Odkąd pamiętam zawsze czytałam bardzo dużo - uwielbiam czytać - pochłonięcie 52 książek w ciągu roku nie stanowiło żadnego wyzwania. Dlatego też ubolewam strasznie nad tym, że w 2016 udało mi się przeczytać zaledwie 51 książek - niestety tak wyglądały początki freelancera - czasem ciężko wygospodarować wolną chwilę kiedy zaczyna się karierę w zupełnie nowym obszarze. Jednak w tym roku zamierzam wyznaczyć granicę między pracą, a czasem wolnym i chciałabym przeznaczyć część tego czasu na książki, które czekają od dawna na półce. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać większość z nich, a jest ich ponad 100, ale zadowolę się choćby liczbą 52. W każdym razie zamierzam wygospodarować więcej czasu na czytanie.

3. Zdrowy styl życia.

W tym roku, podobnie jak w poprzednim, zamierzam kontynuować zdrowy styl życia, w tym zdrowe odżywianie i regularne treningi (minimum 3 razy w tygodniu). Rok 2016 zakończyłam wielkim sukcesem, którym było schudnięcie 18 kg. Chciałabym, aby ten rok był równie dobry - mam nadzieję, że uda mi się zrzucić resztę zbędnych kilogramów i utrzymać dobre samopoczucie oraz wymarzoną sylwetkę. To lato zdecydowanie będzie moim debiutem w bikini.

4. Więcej czasu dla siebie.

Jak już wcześniej mówiłam, moim głównym celem jest rozdzielenie czasu pracy i czasu wolnego. Już dzięki szczegółowemu planowaniu każdego dnia zyskałam spory jego zapas, który mogę wykorzystać na relaks. To oznacza więcej czasu nie tylko na czytanie, ale na zadbanie o swoje ciało - w tym roku znajdę czas na regularne sesje spa i odpowiedni odpoczynek.

5. Gotowanie.

Z regularnym gotowaniem nie mam żadnego problemu, owszem czasem nie mam zupełnie ochoty na stanie przy garach i po prostu coś zamawiamy czy idziemy do restauracji, ale chyba każdy tak czasem ma. Jednak w tym roku chciałabym wykorzystywać więcej przepisów z książek kucharskich, których mamy mnóstwo, a póki co tylko zbierają kurz. Postanowiłam więc, że raz w tygodniu przygotuję jedno danie słodkie i jedno danie słone korzystając z przepisów pochodzących właśnie z tych książek.

6. Podszkolić umiejętności w dziedzinie fotografii i SEO.

Uwielbiam fotografować, ale fotograf ze mnie żaden i zdecydowanie chciałabym podszkolić się w tej dziedzinie. Do tej pory jakoś ciągle brakowało mi czasu, ale w tym roku znajdę go na pewno - nie ma innej rady. Tym bardziej, że umiejętność ta łącznie z poznaniem tajników SEO jest niezbędna, abym mogła dalej rozwijać się zawodowo.

To tylko kilka moich postanowień na 2017 rok, ale są to główne kierunki, w których zamierzam obecnie działać i mam nadzieję, że uda mi się wszystkie moje plany zrealizować. Czego sobie i Wam wszystkim życzę z całego serca. Ten rok to będzie nasz rok!

A Wy robicie noworoczne plany? Jakie są Wasze cele na ten rok? 
Copyright © 2016 - 2017 healthystyle.pl