Przestań gadać, zacznij działać.

11/17/2017

Przestań gadać, zacznij działać.

przestań gadać, zacznij działać, czyli jak przestać planować i zacząć w końcu działać

Nowy rok zbliża się wielkimi krokami. Przychodzi czas podsumowania naszych tegorocznych dokonań. To moment, w którym rewidujemy nasze noworoczne postanowienia. Niestety nie zawsze udaje się je wszystkie zrealizować (sprawdź jak planować, by udało się te plany zrealizować), a czasem zdarza się, że postanowienia zostają na zawsze w fazie planów. Nie da się ukryć, że planowanie jest czynnością ekscytującą, bo przecież zdajemy sobie właśnie sprawę ile ciekawych projektów i zadań czeka nas na drodze do osiągnięcia sukcesu, czyli zrealizowania planu. Co, jeśli jednak nigdy nie wychodzimy poza sferę planowania?

Pomysł na ten tekst wpadł mi do głowy podczas jednej z rozmów toczonych ze znajomymi, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że sami do niedawna tacy byliśmy. Snuliśmy wielkie plany, ciągle o nich dyskutując i wprowadzając coraz to więcej zmian. Jedne plany pociągały za sobą kolejne. Nowy projekt? Czemu nie! Z przyjemnością zaplanujemy wszystkie działania od A do Z. Plany, plany, plany. To wokół nich toczyło się całe nasze życie. Ekscytujące to prawda. Jednak myśl o tym, jak szalone mogło być już wtedy sprawia, że zdecydowanie nie zamierzamy wracać do tego okresu. Dlatego teraz stawiamy przede wszystkim na realizację i dyskutujemy o tym, co udało nam się już zrealizować, a nie co planujemy. Jeśli borykasz się z podobnym problemem, jak my kiedyś, to zapraszam do dalszego czytania gdzie powiem Ci, jakie błędy najprawdopodobniej popełniasz i co zrobić, aby wyjść z fazy wiecznego planowania i przejść do realizacji swoich założeń.


NAJCZĘŚCIEJ POPEŁNIANE BŁĘDY

UTKNĘŁAŚ W TRYBIE PLANOWANIA

Główny powód, dla którego nie realizujesz nigdy swoich planów? Nieustannie tkwisz w fazie planowania. Postanowiłaś otworzyć własną firmę lub założyć bloga? Wiesz doskonale, że nie są to rzeczy, których dokonasz ot tak sobie, tu i teraz. Internetowi guru powtarzają Ci od zawsze - nie rzucaj się od razu na głęboką wodę, przemyśl wszystko, zaplanuj każde działanie. Planuj, planuj i jeszcze raz planuj. To jest bardzo dobra rada, o ile plany całkowicie Cię nie pochłoną niczym czarna dziura. Musisz uzmysłowić sobie, że bez planowania Twoje działania będą chaotyczne, będziesz działać po omacku. Zaplanowanie poszczególnych etapów pozwoli Ci sprawnie i skutecznie wdrożyć odpowiednie działania, dzięki którym osiągniesz sukces. Ważne jednak byś główny cel podzieliła na kilka mniejszych. Przemyśl, jakich narzędzi potrzebujesz oraz jakie działania musisz podjąć, aby zrealizować swój główny cel. Rozpisz to wszystko na kartce, a potem zabierz się od razu do działania. Punkt po punkcie, zadanie po zadaniu. Jeśli w trakcie okaże się, że plan wymaga pewnych modyfikacji - rozpisz je i od razu zacznij wprowadzać. Nie myśl, że poświęcanie coraz to większej ilości godzin na planowanie sprawi, że Twój plan będzie idealny i na pewno osiągniesz sukces. Na tej drodze zawsze napotykamy przeszkody, czasem coś się nie sprawdzi w praktyce, a czasem po prostu zmienimy zdanie. Taka jest kolej rzeczy, ale dowiesz się o tym tylko wtedy, kiedy zaczniesz działać. Suchy plan spisany na kartce nie da Ci pełnego obrazu sytuacji. Po co więc marnować czas, kiedy można zacząć budować swoje imperium już teraz. 

JESTEŚ PRZYTŁOCZONA OGROMEM PRACY, JAKA CIĘ CZEKA

Zaplanowałaś każdy swój krok na najbliższe kilka miesięcy, a teraz chcesz przystąpić do realizacji tych zadań. Nie jesteś jednak w stanie zrobić pierwszego kroku, bo kiedy patrzysz na niekończącą się listę rzeczy do zrobienia, to czujesz się jak sparaliżowana? Nie martw się, nie od razu Rzym zbudowano. Skoro do tej pory tylko i wyłącznie planowalaś nic dziwnego, że masz obawy przed zajęciem się tym wszystkim na poważnie. Jeśli czujesz się przytłoczona ogromem pracy, jaka Cię czeka to znaczy, że zbyt dużo zaplanowałaś na raz. Nie porywaj się od razu z motyką na słońce tylko postaw na metodę małych kroków. Wybierz tylko te zadania bez wykonania, których nie uda Ci się dalej rozwijać Twoich działań. Wytypuj kilka z nich i bierz się do roboty. Kiedy odhaczysz ostatni punkt na tej krótkiej liście zabierz się za kolejne. Nic na siłę. Nie ma sensu brać na swoje barki zbyt wiele. Wszyscy wiemy, jak to się wówczas kończy - zamiast świętować sukces czujemy się zdemotywowane i zbaczamy z obranej wcześniej drogi, by opłakiwać porażkę. W tym przypadku mniej znaczy więcej. 

PRÓBUJESZ ZMIENIĆ WSZYSTKO NA RAZ I ŁAPIESZ PROJEKTY JAK SROKI ZA OGON

Jeśli do tej pory miałaś problem z realizowaniem planów to nie oczekuj, że nagle wyeliminujesz wszystkie popełniane błędy i odtąd Twoje życie zmieni się o 180 stopni. Niestety to tak nie działa. Aby móc wprowadzić trwałe zmiany najlepiej robić to stopniowo. Pamiętasz jeszcze o metodzie małych kroków, o której mówiłam w poprzednim punkcie? W tym przypadku także jest kluczem do sukcesu. Kiedy decydujemy się na zmiany zazwyczaj chcemy zmieniać wszystko na raz. Tak samo jest z planowaniem i podejmowaniem nowych wyzwań. Mówisz sobie - zmiany oznaczają nowe ja - skoro więc do tej pory w znikomym procencie podejmowałam działania to teraz będę realizować się na kilku frontach jednocześnie. Wszystko pięknie, ładnie - doceniam chęć totalnej zmiany życiowego podejścia, ale muszę Cię rozczarować - jest więcej niż prawdopodobne, że to się nie uda, a Ty za kilka miesięcy stwierdzisz, że wszystkie rady były warte nie więcej niż zeszłoroczny śnieg, bo nie dość, że nadal stoisz w tym samym miejscu to dodatkowo jesteś jeszcze bardziej sfrustrowana. Jak mogło się nie udać? Pisałaś się na sukces, a nie na kolejną porażkę. Problem w tym, że rozpoczynając kilka projektów na raz narażasz się na to, że każdy będzie rozgrzebany, ale żadnego nie doprowadzisz do końca. Nie oszukujmy się, nie da się wykonać dobrze kilkunastu zadań pracując nad nimi w tym samym czasie. Multitasking to mit. Kiedy skupiasz się na kilku rzeczach na raz tak naprawdę żadnej z nich nie wykonujesz na 100%. Pomyśl więc czy lepiej mieć na końcie jeden czy dwa projekty, z których jesteś zadowolona i którym pościęciłaś cały swój czas, by teraz zbierać pozytywne plony swoich działań czy dalej siedzieć nad 5 czy 6 różnymi projektami, które mogłyby dojść do skutku, ale wiecznie nie masz czasu na ich dokończenie, bo przecież jest jeszcze ten jeden projekt, za który musisz się zabrać, a ten z zeszłego tygodnia dalej leży odłogiem. Skup się na tym, co dla Ciebie w danym momencie najważniejsze - który plan przyniesie Ci największe korzyści? Wybierz mądrze, a za jakiś czas sama pogratulujesz sobie dobrego wyboru. 

POTRZEBUJESZ JESZCZE DOKSZTAŁCIĆ SIĘ W DANYM TEMACIE

No, bo wiesz jest jeszcze taki jeden kurs, który pomógłby mi w realizacji moich planów. Mam też na oku kilka książek z tej dziedziny, które chciałabym przeczytać. Ja mówię dobrze, świetnie - rozwój osobisty jest bardzo ważny, a nieustanne dokształcanie się w dziedzinie, którą chcemy się zajmować to krok numer jeden w drodze do osiągnięcia sukcesu. Co jednak stoi na przeszkodzie, żebyś realizowała już teraz swoje plany, a jednocześnie dokształcała się w danym temacie? Nie szukaj wymówek, aby odwlekać działanie. Podejmij je już teraz. Zapisz się na ten kurs, przeczytaj książki i wprowadzaj zmiany. Może się okazać, że dzięki dokształcaniu się od samego początku nie tylko będziesz lepiej przygotowana, ale także zdolna do bieżącego modyfikowania planów. Ucz się w procesie działania, wykorzystuj zdobytą wiedzę w praktyce. Szybciej osiągniesz sukces, kiedy przestaniesz wszystko odkładać na później. 

wyjdź z zaklętego kręgu planowania i zacznij działać

JAK WYJŚĆ Z ZAKLĘTEGO KRĘGU PLANOWANIA?

MUSISZ WYKONAĆ PIERWSZY KROK

Niby proste, a tak trudne do wykonania. Pamiętaj, że to Ty musisz podjąć wyzwanie i zrobić pierwszy krok w kierunku zmian. To Ty musisz podjąć pierwsze działania, nikt nie zrobi tego za Ciebie. Jeśli chcesz osiągnąć sukces i sprawić, że Twoje plany przybiorą w końcu realną formę przestań o nich mówić i bierz się do roboty. Zaplanuj, rozpisz i działaj. Nie czekaj na cud - te spotykają ludzi tylko w filmach. Jeśli nie weźmiesz życia w swoje ręce to nic się w nim nie zmieni, a Ty nigdy nie wyjdziesz z zaklętego kręgu planowania. Więc jak? Robisz już listę zadań niecierpiących zwłoki? Od którego z nich dziś zaczniesz?

MAŁY CEL, DUŻY SUKCES

Mierz wysoko, ale nie bierz się od razu za realizację wielkich planów. Dziel je na mniejsze. W ten sposób będziesz przeć do przodu, zamiast demotywować się patrząc na długą listę przypominającą bardziej list do Świętego Mikołaja, jaki pisałaś będąc dzieckiem. Duże cele rozpisz na kilka podpunktów, a każdy z nich podziel na mniejsze zadania. Kiedy będziesz odkreślać kolejne punkty z listy, które będą przybliżać Cię do realizacji Twojego dużego celu, będziesz to robić z satysfakcją i uśmiechem na ustach. Udało się. Kolejny krok na ścieżce do sukcesu został pokonany. Teraz już nic Cię nie zatrzyma. 

KRÓTKO I DŁUGOTERMINOWE PLANY

Planuj do przodu, ale nie tylko to, co wydarzy się za kilka lat. Rób zarówno plany długofalowe, jak i takie, do realizacji w najbliższym czasie. Dzięki temu Twoja motywacja będzie zawsze na wysokim poziomie, a myśl o najbliższych planach i ich realizacji będzie napędzała Cię do działania i pracy w kierunku spełnienia większych marzeń. 

SKRÓĆ CZAS PLANOWANIA DO MINIMUM

Przestań spędzać długie godziny siedząc nad kartką papieru i planując kolejne posunięcia. Daj sobie godzinę czasu na rozpisanie zarysu. Następnego dnia usiądź nad swoim planem i dopracuj szczegóły, a potem bierz się do roboty i od razu zacznij działać. Pamiętaj, że w procesie realizacji poszczególnych zadań zawsze możesz wprowadzić zmiany. Nie ma więc sensu opóźniać startu tego projektu.

ZADAWAJ PYTANIA I UCZ SIĘ OD TYCH, KTÓRZY OSIĄGNĘLI SUKCES

W myśl zasady: kto pyta, nie błądzi znajdź osoby, które osiągnęły już sukces w dziedzinie, którą chcesz się zająć. Poszukaj na FB grupy wsparcia i nie bój się zadawać pytań. Każdy z nas kiedyś zaczynał, a dzięki rozmowie z kimś, komu udało się przejść od planów do czynów nie tylko rozsiejesz swoje wątpliwości i zyskasz przydatne informacje, ale poznasz też ciekawych ludzi i uzyskasz zastrzyk, tak potrzebnej Ci, motywacji. Pamiętaj, że nie ma sensu pytać o zdanie ludzi, którzy nie osiągnęli tego, co Ty zamierzasz osiągnąć. 

PRZESTAŃ GADAĆ, ZACZNIJ DZIAŁAĆ

Przestań się nad sobą rozczulać, że Ci nie wyszło, że nie dasz rady, że to zbyt dużo pracy. Przestań szukać wymówek, weź się w garść i zacznij w końcu działać. Jeśli wcześniej Ci nie wyszło to, co z tego - każdy z nas ponosi porażki. Ważne, żeby wynieść z nich odpowiednią lekcję i uczyć się na popełnianych błędach. Nie dasz rady? W takim razie kto jak nie Ty? Poszukaj ludzi podobnych do Ciebie, którzy chcą osiągnąć to samo co Ty - wspierajcie się nawzajem. Otaczaj się ludźmi sukcesu, którzy będą Cię ciągnąć w górę. Zbyt dużo pracy? A czy widziałaś, żeby ktoś osiągnął upragniony sukces bez ciężkiej pracy? Ja też nie, więc odrzuć czarnowidztwo, zepnij pośladki i bierz się do roboty...i pamiętaj nie od jutra - dziś jest tak samo dobry dzień, jak każdy inny. 

To co, bierzesz się do działania? Jakie plany zamierzasz zrealizować w ciągu tego tygodnia? 
Chipsy z fioletowych ziemniaków.

11/08/2017

Chipsy z fioletowych ziemniaków.

chipsy z fioletowych ziemniaków

Jak zapewne wiecie od jakiegoś czasu poszukuję zdrowszych zamienników dla chipsów. Nie jest żadną tajemnicą, że te sklepowe zawierają dużą ilość chemii - tłuszcz palmowy i glutaminian są tam na porządku dziennym. Jednak odtworzenie pożądanego smaku i chrupkości w domowym zaciszu jest nie lada wyzwaniem. Do tej pory zaproponowałam Wam pieczoną ciecierzycę z dodatkiem wędzonej papryki oraz chipsy z plantanów, które według mnie są najbliższe oryginału. Nie ma co się jednak oszukiwać - ziemniak to ziemniak - to smak nie do podrobienia. W związku z tym nie pozostało mi nic innego jak podjęcie próby stworzenia zdrowych, domowych chipsów ziemniaczanych, a ponieważ w naszej kuchni lubimy niestandardowe produkty to dziś przychodzę do Was z przepisem na chipsy z fioletowych ziemniaków. Coś czuję, że znalazłam właśnie świętego Graala wśród zdrowych zamienników sklepowych chrupek.

pieczone chipsy z fioletowych ziemniaków

Ziemniaki Vitelotte to francuska odmiana fioletowych ziemniaków, które nazywane są także chińskimi truflami. To niewielkie, podłużne bulwy z nieregularnymi wybrzuszeniami. Ich skórka przybiera rożne odcienie fioletu – od niebiesko-fioletowego aż po głęboki odcień purpury. Miąższ charakteryzuje się podobną barwą (z dodatkiem odrobiny bieli). 

Wysoka zwartości antocyjanów, które są silnymi antyoksydantami odpowiada za fioletowe zabarwienie ziemniaków. Bulwy Vitelotte zawierają ponadto witaminę C, żelazo, witaminy z grupy B oraz takie minerały jak potas, fosfor, magnez, kwas foliowy oraz fitochemikalia (to aktywne składniki pochodzenia roślinnego o udowodnionych korzyściach zdrowotnych; znane także jako przeciwutleniacze, choć nie wszystkie fitochemikalia nimi są. Najnowsze badania mówią o tym, iż fitochemikalia zawarte w fioletowych ziemniakach mogą przyczyniać się do obniżenia ciśnienia krwi.).

By wyciągnąć korzyści z zawartych w ziemniakach Vitelotte substancji odżywczych najlepiej przyrządzać je w tzw. mundurkach, czyli nie usuwając skóry przed obróbką termiczną. Można je ugotować, przyrządzić na parze, upiec, usmażyć lub wrzucić do mikrofalówki – zachowują przy tym swój piękny fioletowy kolor. Możemy je ugotować i przygotować z nich puree albo usmażyć lub upiec z nich frytki lub chipsy. Świetnie sprawdzają się także do przygotowania placków ziemniaczanych czy gnocchi. Ziemniaki tego typu należy przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu, z daleka od wilgoci i spożyć w ciągu 2 do 3 tygodni – wówczas będziemy, w pełni, cieszyć się ich fantastycznym smakiem.    

domowe chipsy ziemniaczane z ziemniaków Vitelotte

Skoro już wiecie trochę więcej o tych cudownych bulwach czas na przepis na pieczone chipsy z dodatkiem soli himalajskiej, pieprzu i tymianku.

Do przygotowania chipsów będą potrzebne następujące produkty:

* fioletowe ziemniaki
* sól himalajska
* pieprz
* tymianek
* oliwa z oliwek.

Celowo nie podaję konkretnych ilości, bo tu wszystko zależy od tego, jak dużą porcję chipsów chcecie przygotować, a przyprawienie to już kwestia gustu.

Ziemniaki dokładnie myjemy - możecie je obrać, ale pamiętajcie, że wtedy tracicie cenne składniki odżywcze.

Przy pomocy mandoliny kroimy ziemniaki na cienkie plasterki. Następnie układamy je na ręczniku papierowym i osuszamy. Tak przygotowane ziemniaki wrzucamy do miski i dodajemy oliwę z oliwek oraz sól, pieprz i tymianek. Całość dokładnie mieszamy tak by plasterki były równomiernie pokryte oliwą i przyprawami.

Układamy jedną warstwę chipsów na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni Celsjusza. Pieczemy przez 10 minut, po czym przewracamy chipsy na druga stronę. Ponownie wkładamy do piekarnika i pieczemy kolejne 5 minut, ale polecam w połowie tego czasu sprawdzić jak się mają chipsy, bo lubią się szybko przypalać. Możecie oczywiście przygotować na raz podwójną porcję i piec jednocześnie na 2 blachach, ale wtedy musicie odpowiednio dostosować czas pieczenia.

Po upieczeniu odkładamy chipsy do ostygnięcia i po chwili możemy już rozkoszować się najlepszymi ziemniaczanymi chipsami na świecie. Najlepiej zjeść je jak najszybciej, żeby nie wciągnęły wilgoci, ale jestem pewna, że aż tak długo nie wytrzymają. U nas zniknęły błyskawicznie.

chipsy z fioletowych ziemniaków z dodatkiem soli, pieprzu i tymianku

Jeśli jeszcze nie próbowałyście fioletowych ziemniaków, a jednocześnie poszukujecie zdrowszego zamiennika dla sklepowych chrupek to koniecznie wypróbujcie chipsy z fioletowych ziemniaków. Nie dość, że zdrowsze to w dodatku banalnie proste w przygotowaniu. Dodatkowo połączenie soli, pieprzu i tymianku to strzał w dziesiątkę. Gwarantuję Wam, że jak już raz spróbujecie to nigdy nie wrócicie do sklepowych chemicznych wytworów.

Teraz jest idealny czas na to, by spróbować tego specjału, gdyż fioletowe ziemniaki sa obecnie dostępne zarówno w Lidlu, jak i Biedronce oraz Tesco.

Miałyście już okazję próbować fioletowych ziemniaków? Jaki jest Wasz ulubiony zdrowszy zamiennik dla sklepowych chipsów?
Przekąski z supermarketu, czyli gotowe pyszności, które nie zrujnują Twojego zdrowia.

11/03/2017

Przekąski z supermarketu, czyli gotowe pyszności, które nie zrujnują Twojego zdrowia.

zdrowe przekąski, które znajdziesz w supermarkecie

Podjadanie to chyba najgorszy z nawyków żywieniowych, tym bardziej że w sytuacji nagłego głodu zazwyczaj sięgamy po niezbyt zdrowe przekąski. Co jednak zrobić, kiedy nagle burczy nam w brzuchu, a nie mamy w zasięgu ręki nic oprócz sklepu? Nie ma się czego obawiać - wśród chipsów, drożdżówek i czekoladowych batonów można znaleźć zdrowe perełki. Dziś przedstawię Wam kilka zdrowszych alternatyw, czyli przekąski dostępne w sklepach, które nie zrujnują Waszego zdrowia.

chipsy z jabłek

Suszone plastry jabłka są świetną alternatywą dla klasycznych chipsów ziemniaczanych. Chrupią tak samo, ale nie mają w sobie grama chemii. W dodatku powstają w procesie suszenia, a nie smażenia jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnych chrupek. W ich składzie znajdziecie tylko i wyłącznie jabłka. Nie ma tu dodatkowego cukru, soli, tłuszczu czy konserwantów.

suszone plasterki jabłka

Jabłkowe chipsy znajdziecie w większości sklepów. Ja polecam te z Lidla i Tesco.

Suszone plasterki jabłka VitaKids (Tesco) to 20 g opakowanie, które idealnie sprawdzi się w pracy, szkole czy podczas podróży. Do wyprodukowania 100 g produktu producent zużywa 1 kg jabłek. W składzie znajdziecie tylko i wyłącznie jabłka, bez zbędnych dodatków.

Opakowanie zawiera 1 porcję o wartości 73 kalorii, w tym < 0.5 g tłuszczu, < 0.1 g kwasów tłuszczowych nasyconych, 15 g cukru i poniżej < 0.01 g soli. Produkt zawiera naturalnie występujące cukry.

Dostępna jest także wersja z cynamonem. Cena - 2.69 zł.

chipsy z jabłek Alesto i VitaKids

Jeśli jednak dopadnie Was większy głód możecie udać się do Lidla. Tam znajdziecie chrupiące plasterki jabłka marki Alesto (2.99 zł), czyli aż 40 g opakowanie chipsów, do którego wyprodukowania użyto 400 g świeżych jabłek. Tu także jedynym składnikiem są jabłka - żadnych chemicznych dodatków.

Opakowanie (40 g) to 138 kalorii, w tym poniżej 0.2 grama tłuszczu, 27 g cukru, 6.8 g błonnika, 1 g białka oraz < 0.01 g soli. W tym wypadku cukier także pochodzi z jabłek, a nie jest dodawany w produkcji.

piramidki bezglutenowe Pop Crop

piramidki bezglutenowe jako świetna alternatywa dla chipsów

Piramidki bezglutenowe to kolejna, świetna alternatywa dla ociekających tłuszczem i chemią tradycyjnych chipsów. Firma Pop Crop oferuje nam zdrową przekąskę składającą się z białego i brązowego ryżu, kaszy gryczanej prażonej, kaszy jaglanej oraz soli morskiej. Wszystkie składniki są w 100% naturalne - nie ma tu konserwantów, aromatów ani dodatku w postaci tłuszczu.

Piramidki powstają metodą ekstruzji, która polega na przetwarzaniu materiałów pochodzenia biologicznego na cele spożywcze i przeciśnięciu ich przez specjalne maszyny (ekstrudery), w wysokiej temperaturze pod wysokim ciśnieniem, do komory schładzającej. W ten sposób surowiec jest wykorzystany do maksimum zachowując większość cennych składników odżywczych.

Piramidki są idealnie chrupiące i zasmakują tym, którzy kochają słone przekąski, ale poszukują ich zdrowszych zamienników. Opakowanie zawiera 80 g produktu. Wartości odżywcze przedstawiają się następująco: 306 kalorii, 2.1 g tłuszczu w tym 0.5 g kwasów tłuszczowych nasyconych, 61 g węglowodanów z czego 1.1 g stanowią cukry, 2.3 g błonnika, 9.3 g białka oraz 1.4 g soli.

Do kupienia w Tesco za 4.49 zł.

fit batony i płatki kokosowe, czyli idealne przekąski na mały głód

Dla wielbicieli wszelkiego rodzaju batonów też coś mam. Obecnie sklepowe półki wręcz uginają się od fit batonów, ale niestety nie wszystkie mają idealny skład, dlatego nie zapominajcie sprawdzić co też kryje się w tego typu przekąskach, zanim wrzucicie je do koszyka.

W Tesco na dziale eco czy w Rossmannie znajdziecie batony Dobra Kaloria - ja polecam wersję kokos & orzech. W tym 35 g batonie znajdziecie daktyle, chrupki zbożowe (mąka kukurydziana i mąka ryżowa), wiórki kokosowe (14%), orzechy nerkowca (5.8%) oraz orzeszki ziemne (3.9%). To wszystko - 100% natury i żadnego dodatku cukru. Cena to ok. 3 zł.

Jeśli chodzi o wartości odżywcze to 35 g batonik ma 135 kalorii. Zawiera 4.7 g tłuszczu w tym 2.9 g kwasów tłuszczowych nasyconych, 20 g węglowodanów w tym 13 g cukru, 2.9 g błonnika, 1.8 g białka oraz poniżej 0.01 g soli. Cukier pochodzi z naturalnych źródeł - w tym przypadku słodyczy nadają daktyle.

W Biedronce za to szukajcie batonów owocowych Vitanella, jeśli lubicie bardziej owocowe smaki. Ten jagodowo-daktylowo-porzeczkowo-jagodowy baton (40 g) zawiera następujące składniki: zagęszczony przecier jabłkowy, zagęszczony sok jabłkowy, suszone jabłka (9%), daktyle suszone mielone (9%), przecier z czarnej porzeczki, przecier z czarnej jagody, olej rzepakowy, zagęszczony sok z granatu, błonnik cytrusowy, zagęszczony sok z czarnej jagody, zagęszczony sok z czarnego bzu, substancja żelująca: pektyny, naturalny aromat porzeczkowy z innymi naturalnymi aromatami.

Jeden baton to 133 kalorie w tym 1.4 g tłuszczu (0.1 g to kwasy tłuszczowe nasycone), 28 g węglowodanów (z czego 23 g stanowi cukier), 3.2 g błonnika, 0.4 g białka oraz 0.07 g soli. Cena to ok. 5 zł.

płatki kokosowe Symbio

Fanom kokosa zasmakują na pewno płatki kokosowe. Sprawdzą się świetnie nie tylko jako chrupiąca przekąska. Można je wykorzystać także w pieczeniu oraz daniach kuchni orientalnej. Po zmieleniu płatków uzyskujemy mąkę idealną do wypieku ciastek, placków czy herbatników.

To kolejna alternatywa dla ziemniaczanych chipsów. Opakowanie (50 g) to 332 kalorie, w tym 2.8 g białka, 3.2 g węglowodanów oraz 32.5 g tłuszczu. Nie są poddawane procesowi siarkowania.

Dostaniecie je w Tesco (3.29 zł) oraz w sklepach ze zdrową żywnością.

mieszanki orzechów i suszonych owoców, czyli idealna przekąska w pracy

W Lidlu znajdziecie szeroki wybór orzechów i suszonych owoców w poręcznych, małych opakowaniach. Nie od dziś wiadomo, że tego typu przekąski co prawda jedzone w dużych ilościach mogą być dość kaloryczne to jednak jest to najzdrowszy wybór, jeśli dopada nas niespodziewany głód.

Lidl serwuje, od niedawna, małe pudełeczka pełne pyszności - do wyboru mamy mieszanki orzechów lub miksy suszonych owoców. Ja wybrałam wersję z czarną porzeczką, czereśniami, jagodami Goji oraz nasionami chia. Niestety nie jest to opcja idealna, bo zawiera substancję konserwującą w postaci sorbinianu potasu, który jest częścią porzeczek oraz cukier i olej słonecznikowy jako dodatek do czereśni. Jednak będzie to na pewno zdrowsza opcja niż przekąska z tłuszczem palmowym, syropem głukozowo-fruktozowym i glutaminianem sodu. W składzie tego miksu znajdują się: czarne porzeczki słodzone suszone - 45% (cukier, czarne porzeczki, olej słonecznikowy, sorbinian potasu, substancja wiążąca: chlorek wapnia oraz regulator kwasowości: kwas cytrynowy), czereśnie słodzone suszone - 33% (czereśnie, cukier, olej słonecznikowy), suszone jagody Goji - 12%, nasiona szałwii hiszpańskiej - 10%.

Jeśli chodzi o wartości odżywcze to sytuacja przedstawia się następująco: kalorie - 166, tłuszcz - 2.4 g w tym kwasy tłuszczowe nasycone - 0.3 g, węglowodany - 31 g w tym cukry - 27 g, białko - 2.4 g oraz sól - 0.005 g. Cena to ok. 4 zł.

suszone owoce aronii Vemondo

Amatorom kwaśnych smaków polecam suszone owoce aronii (Lidl - 4.99 zł), które można przegryzać prosto z torebki, ale równie dobrze smakują jako dodatek do musli, koktajli czy sałatek. W składzie znajdziecie tylko owoce i nic więcej. Torebka zawiera 70 g suszonej aronii, co daje 194 kalorie, w tym 1.1 g tłuszczu (z czego 0.1 g stanowią kwasy tłuszczowe nasycone), 38 g węglowodanów (29 g z nich to cukry) oraz 1.7 g białka i zero soli.

bio organic snack mix Alesto z Lidla

W Lidlu znajdziecie także małe (40 g) opakowania bio przekąsek, które zawierają miks orzechów i suszonych owoców. Zdecydowanie warto coś takiego mieć w torebce, kiedy nagle najdzie nas ochota na coś słodko-słonego. Co prawda nie są to do końca zdrowe pyszności, bo zawierają dodatek cukru trzcinowego oraz oleju słonecznikowego, ale zawsze będę powtarzać, że lepiej zjeść coś takiego niż chipsy czy czekoladowego batona. Poza tym zawsze możemy zostawić żurawinę, bo tylko ona jest w tym wypadku dosłodzona.

mieszanki orzechów i suszonych owoców Alesto

Do wyboru macie 3 czy 4 różne wersje - ja wybrałam 2 z nich. Pierwsza to bio mieszanka orzechów, suszonej miechunki peruwiańskiej, suszonej żurawiny i owoców aronii. W składzie znajdziecie: 30% suszonej miechunki peruwiańskiej, 30% orzechów nerkowca, 25% suszonej słodzonej żurawiny (żurawina, cukier trzcinowy i olej słonecznikowy), 15% suszonych owoców aronii.

Całe opakowanie (40 g) to 153 kalorie. Wartości odżywcze przedstawiają się następująco: 9.8 g tłuszczu w tym 1.6 g kwasów tłuszczowych nasyconych, 34 g węglowodanów, z czego 25 g stanowią cukry, 5.7 g białka oraz poniżej 0.02 g soli.

Druga mieszanka zawiera orzechy, suszoną żurawinę i jagody Goji. Procentowo wygląda to tak: 35% to suszona, słodzona żurawina (żurawina, cukier trzcinowy i olej słonecznikowy), 30% to orzechy brazylijskie, 20% stanowią suszone jagody Goji i 15% to orzechy włoskie.

Całe opakowanie (40 g) to 356 kalorii. Wartości odżywcze przedstawiają się następująco: 22 g tłuszczu w tym 4 g kwasów tłuszczowych nasyconych, 30 g węglowodanów, z czego 21 g stanowią cukry, 7 g białka oraz 0.05 g soli.

zdrowe przekąski, które możesz kupić w sklepie

Jak widać wcale nie jest tak trudno znaleźć w sklepach przekąski, które nie zrujnują od razu naszego zdrowia. Co prawda nie wszystkie z nich są idealne, ale nawet wtedy są dużo zdrowsze od tego co większość z nas wybiera na co dzień. Z suszonymi owocami już po prostu tak jest, że producenci lubią je sztucznie dosładzać i dodawać olej, by pięknie błyszczały i się nie sklejały. Ważne jest jednak znalezienie odpowiedniego balansu - jeśli nie uda nam się znaleźć suszonych owoców bez zbędnych dodatków to albo wybierzmy inną przekąskę albo kupmy te owoce - jedzone od czasu do czasu nie zaszkodzą nikomu.

Znacie, któreś z tych sklepowych pyszności? Jakie są Wasze ulubione zdrowe przekąski?
Panierka z płatków kukurydzianych.

10/07/2017

Panierka z płatków kukurydzianych.

panierka z płatków kukurydzianych

Zdrowy styl życia to sztuka znalezienia smacznego zamiennika dla nie do końca zdrowych smakołyków. Do tej pory pokazywałam Wam tylko zdrowe odpowiedniki dla chipsów (pieczone chipsy z plantanów lub pieczona ciecierzyca z wędzoną papryką), które cieszą się jednak tak dużą popularnością, że postanowiłam dzielić się z Wami także innymi ciekawymi i przede wszystkim zdrowszymi zamiennikami niektórych potraw czy produktów. Tym razem padło na panierkę.

Pomysł na zdrowszą wersję panierki powstał za czasów, kiedy fast foody gościły często na naszym stole - szczególnie ten jeden ze starszym panem w okularach w logo. W kurczaku z KFC jest coś takiego jak w chipsach - zjesz jednego i już nie możesz przestać. Kiedy więc postanowiliśmy zmienić styl odżywiania zaczęliśmy poszukiwania czegoś, co zastąpi nam chrupiącego kurczaka z KFC. Niestety kupienie gotowej panierki bez zbędnych chemicznych dodatków nie jest wcale takie łatwe. Tak powstała panierka z płatków kukurydzianych. Pamiętam jak za pierwszym razem rozbijałam płatki wrzucając je do woreczka i waląc w niego tłuczkiem do mięsa, ale bez obaw, obecnie mam prostszy sposób.

Do przygotowania panierki z płatków kukurydzianych potrzebować będziecie następujących produktów:

- płatki kukurydziane

Możecie kupić swoje ulubione, ale ja polecam Nestle Corn Flakes, bo nie dość, że są najlepsze w smaku to jeszcze idealnie chrupią.

- ulubione przyprawy

Możliwości są tu nieograniczone. Możecie dodać tylko słodką paprykę, ale równie dobrze sprawdzi się Wasz ulubiony miks ziół.

Do panierki, którą widzicie na zdjęciach, użyłam następujących przypraw:
- słodka papryka
- zioła greckie (bazylia, oregano, mięta, tymianek, sól, pomidory)
- mięta zielona
- czubrica zielona
- czosnek granulowany
- rozmaryn
- ostra papryka
- sól morska
- pieprz.

Tym razem jest to przepis, w którym nie podam Wam wyliczonych specjalnie proporcji - tylko dlatego, że każdy z nas ma inne wyczucie smaku i co innego będzie nam odpowiadać, zarówno w kwestii wyboru samych przypraw, jak i ich ilości. Natomiast ilość użytych płatków zależy od tego, jak dużą porcję panierki chcecie przygotować na raz. Osobiście polecam zrobić od razu większą ilość - bez problemu możecie przechowywać ją w zamkniętym szczelnie pojemniku, przez długi czas.

Wystarczy wrzucić płatki kukurydziane i wybrane zioła do blendera i zmielić na pożądaną grubość. Ja polecam mielić mieszankę w dostawce do blendera przeznaczonej do mielenia orzechów.

płatki kukurydziane jako panierka

panierka z płatków kukurydzianych z dodatkiem ulubionych ziół

Od czasu odkrycia panierki z płatków kukurydzianych, jeśli już panieruję mięso to tylko w niej - nie dość, że jest pełna smaku to dodatkowo nadaje mięsu fantastyczną chrupkość. Polecam do pieczonych polędwiczek z kurczaka.

Używacie płatków kukurydzianych do panierowania? Jakie są Wasze ulubione zioła, których używacie do swoich kuchennych kreacji? 
Pieczona ciecierzyca.

9/16/2017

Pieczona ciecierzyca.


Jedni ludzie kochają słodycze, a inni uwielbiają słone przekąski. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Niestety smutna prawda jest taka, że większość smakołyków dostępnych w sklepach naładowana jest zbędną chemią. Właśnie dlatego już jakiś czas temu rozpoczęłam ważną misję. Poszukuję zdrowych zamienników chipsów, które można przyrządzić samemu w domu. Pierwszą propozycją były pieczone chipsy z plantanów, które wzbudziły ogromne zainteresowanie. Postanowiłam więc iść za ciosem i wyruszyć na kolejne kulinarne poszukiwania. Tym bardziej, że okazało się, iż nie wszyscy są w stanie dostać plantany, bo nie są póki co zbyt popularne w naszym kraju.

Tym razem moja propozycja zdrowego zamiennika dla chipsów co prawda wcale ich nie przypomina, ale zdecydowanie bardziej warto zamienić chipsy na chrupanie ciecierzycy. Jako kolejny zamiennik sklepowych chrupek proponuję więc pieczoną ciecierzycę z dodatkiem wędzonej papryki.


Do przygotowania chrupiącej ciecierzycy będą potrzebne następujące składniki:

* 2 puszki ciecierzycy
* 2 łyżki oliwy z oliwek
* 1 łyżeczka wędzonej papryki
* sól i pieprz

Odsączamy ciecierzycę i dokładnie płuczemy. 

Następnie dokładnie osuszamy przy pomocy papierowego ręcznika lub ściereczki. 

Usuwamy wszystkie skórki, które w wyniku osuszania oddzieliły się od ziaren ciecierzycy. 

Tak przygotowaną cieciorkę wrzucamy do miski. Dodajemy oliwę z oliwek oraz przyprawy - w tym wypadku wędzoną paprykę oraz sól i pieprz do smaku. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, abyście użyły swojej ulubionej mieszanki przypraw. Całość dokładnie mieszamy. Gdy ciecierzyca jest już dokładnie pokryta oliwą i przyprawami wówczas przekładamy ją na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. 

Wkładamy do piekarnika nagrzanego wcześniej do 200 stopni Celsjusza. Pieczemy ok. 30-40 minut. Należy przy tym pamiętać, aby co jakieś 15 minut sprawdzić jak się ma nasza ciecierzyca - możemy ją lekko przemieszać tak, by mieć pewność, że się nie poskleja i nie przypali. Pieczemy ją do momentu aż stanie się równomiernie zrumieniona. 

Odstawiamy na kilka minut, żeby lekko przestygła. Et voila - możemy się cieszyć przepyszną, zdrową przekąską.

Tak przygotowaną ciecierzycę możecie przechować w szczelnie zamkniętym pojemniku, choć zapewniam Was, że nie będzie takiej potrzeby - nie zdołacie się powstrzymać przed zjedzeniem wszystkiego na jeden raz.




Pieczona ciecierzyca to kolejny zdrowy zamiennik dla chipsów i wszelkich słonych przekąsek. W dodatku jest prosta i szybka w przygotowaniu. Jedyny minus to to, że nie sposób się jej oprzeć. Dlatego lepiej przygotować mniejszą porcję, bo inaczej nawet zdrowa przekąska może być zgubna.

Próbowałyście już pieczonej ciecierzycy? Jaka jest Wasza ulubiona mieszanka przypraw, którą dodajecie do cieciorki?
10 fitnessowych mitów, w które powinnaś przestać wierzyć ... od zaraz.

9/09/2017

10 fitnessowych mitów, w które powinnaś przestać wierzyć ... od zaraz.

fitnessowe mity, w które powinnaś przestać wierzyć

Od kiedy zdrowy styl życia stał się przede wszystkim modą wokół zdrowego odżywiania, treningów i odchudzania narosło wiele mitów. Zapewne nie raz słyszałyście, że tłuszcz zaczynacie spalać dopiero po godzinie intensywnego treningu, od jedzenia tłuszczy utyjecie, a jakiekolwiek pozytywne efekty uzyskacie jedynie trenując na siłowni. Stwierdzenia te są tak często powtarzane, że pewnie niejedna z Was zdążyła w nie uwierzyć. Dlatego też zebrałam dla Was 10 fitnessowych mitów i wyjaśnię, dlaczego powinnyście przestać w nie wierzyć i to od zaraz.

MIT 1: MUSISZ WYPIJAĆ 8 SZKLANEK WODY DZIENNIE.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Odpowiednie nawodnienie jest kluczowe dla naszego organizmu - z tym nie ma co dyskutować - taki jest fakt. Jednak dzienne zapotrzebowanie na wodę nie jest takie samo dla każdego. Oczywiście u niektórych 8 szklanek wody w zupełności wystarczy, ale ilość przyjmowanych płynów zależy od kilku czynników (wiek, płeć, stan zdrowia, poziom aktywności fizycznej oraz temperatura i wilgotność powietrza) i może się okazać, że będziesz potrzebować więcej lub mniej.
Zapewne zadajesz sobie teraz pytanie "skąd mam w takim razie wiedzieć ile wody pić?". Można to w bardzo prosty sposób wyliczyć - przyjęto, że na każdy kilogram masy ciała potrzeba 30 ml wody. Wystarczy więc pomnożyć ilość kilogramów przez tę wartość i otrzymamy odpowiedź jakie jest nasze dzienne zapotrzebowanie na wodę. Dla przykładu: jeśli Twoja waga to 70 kg mnożysz 70 x 0,03 co daje 2,1 litra wody. Oczywiście należy pamiętać, aby dostarczyć dodatkową ilość płynów jeśli jesteśmy aktywne fizycznie, a także, wtedy kiedy dni stają się upalne i duszne. Więcej na temat picia wody przeczytacie w artykule: Woda zdrowia Ci doda - zalety picia wody.

MIT 2: JEDZENIE TŁUSZCZU SPRAWI, ŻE SAMA BĘDZIESZ TŁUSTA.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Organizm przerobi dostarczane mu jedzenie na dodatkowe kilogramy tylko wówczas, kiedy będziesz dostarczać mu więcej kalorii niż jest w stanie spalić. Nie ważne, z czego pochodzą - z białka, węglowodanów czy tłuszczy. Oczywiście kaloria kalorii nierówna - co innego kalorie pochodzące z sałatki z kurczakiem, a co innego te pochodzące z czekoladowego batonika. Różne rodzaje pożywienia różnie wpływają na nasz organizm, ale zdrowe tłuszcze, czyli np. te pochodzące z tłustych ryb, olejów roślinnych (np. oliwa z oliwek, olej rzepakowy), orzechów, nasion czy awokado nie tylko dostarczą organizmowi niezbędnych składników, ale są w stanie także ograniczyć apetyt, a co za tym idzie pomóc spalić Wam więcej kalorii. W dietach bardzo często jako pierwszy eliminowany jest tłuszcz - oczywiście łatwo to uzasadnić - chodzi przecież o kalorie, a łyżka oliwy to aż 80 kalorii. Jeśli jednak całkowicie zrezygnujecie z tłuszczy to przede wszystkim pozbawicie swój organizm niezbędnych do jego funkcjonowania nienasyconych kwasów tłuszczowych. Niestety nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć ich samodzielnie, a są mu niezbędne do prawidłowego funkcjonowania, w szczególności układu odpornościowego. Mają również wpływ na kondycję skóry i paznokci. Niedobór tego składnika w diecie sprawi, że Wasze wysiłki w odchudzaniu spełzną na niczym, a dodatkowo może nastąpić utrata masy mięśniowej.

fit mity

MIT 3: ŻEBY SCHUDNĄĆ MUSISZ JEŚĆ MNIEJ.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Pierwszym skojarzeniem na myśl o odchudzaniu jest drastyczne cięcie kalorii. Tymczasem żeby schudnąć, trzeba jeść. Może Was to zdziwi, ale tak właśnie jest - nie ilość, a jakość jest tu słowem kluczowym. Drastyczne cięcie kalorii może jedynie pogorszyć Waszą sytuację. Nie tylko nie schudniecie, ale przede wszystkim wywrzecie negatywny wpływ na Wasze zdrowie. Ludzki organizm to dość cwana bestia i nie tak łatwo go oszukać. Jeśli więc nagle zaczniesz dostarczać mu posiłki o niskiej kaloryczności, które nie zaspokajają jego potrzeb, wówczas wszystkie przyjęte kalorie zostaną zamienione w tłuszcz i przechowane na "gorsze czasy". Mało jedzenia oznacza dla organizmu stan alarmowy, w którym zapala mu się czerwona lampka z napisem "głodówka - ratuj się kto może". Tym samym Wasze samopoczucie ulegnie drastycznej zmianie, a liczby na wadze pójdą w górę. Dlatego pamiętajcie - głodówka nie jest rozwiązaniem. Dodatkowo, jeśli regularnie ćwiczycie musicie pamiętać, aby odpowiednio zwiększyć zapotrzebowanie kaloryczne do poziomu Waszej aktywności fizycznej. Jeśli mimo prawidłowej diety nadal macie problem ze zrzuceniem zbędnych kilogramów to sprawdźcie inne przyczyny takiego stanu rzeczy, o których piszę w artykule: "Nie chudnę - dlaczego?".

Skoro mowa o kaloriach to warto wspomnieć kilka słów o tym, w jaki sposób obliczyć dzienne zapotrzebowanie na energię. Możemy je wyliczyć przy użyciu następującego wzoru:

CPM = PPM x k(PAL)

gdzie CPM to całkowita przemiana materii, PPM to podstawowa przemiana materii, a k oznacza współczynnik aktywności.

Całkowita przemiana materii (CPM) to mówiąc prosto dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Dzięki temu wskaźnikowi wiemy dokładnie ile kalorii powinnyśmy dostarczać naszemu organizmowi, aby utrzymać aktualną wagę. Podstawowa przemian materii (PPM) to z kolei ilość energii, jaką organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania - to energia, która zużywana jest na podstawowe funkcje życiowe tj. oddychanie czy praca serca. 

PPM obliczymy podstawiając odpowiednie dane do wzoru Harrisa-Benedicta, który dzięki zastosowaniu większej ilości zmiennych jest dokładniejszy. Wzór jest odmienny ze względu na płeć.

KOBIETY: PPM = SWE (spoczynkowy wydatek energetyczny kcal) = 655,1 + 9,563 x masa ciała w kilogramach) + (1,85 x wzrost w centymetrach) - (4,676 x wiek)

MĘŻCZYŹNI: PPM = SWE (spoczynkowy wydatek energetyczny kcal) = 66,5 = (13,75 x masa ciała w kilogramach) + (5,003 x wzrost w centymetrach) - (6,775 x wiek)

Mając PPM możemy wyliczyć już CPM podstawiając odpowiednie wartości do wzoru, przy czym wskaźniki aktywności fizycznej kształtują się następująco:

Współczynnik aktywności fizycznej PAL:
1,2 - 1,3 dla osoby chorej leżącej w łóżku
1,4 dla niskiej aktywności ruchowej
1,6 dla umiarkowanej aktywności fizycznej
1,75 aktywny tryb życia
2,0 bardzo aktywny tryb życia
2,2 - 2,4 wyczynowe uprawianie sportu.

Jeśli więc zamierzacie zrzucić kilka zbędnych kilogramów pamiętajcie, aby nie schodzić poniżej PPM.

fitnessowe mity

MIT 4: ĆWICZENIA TO JEDYNY I NAJLEPSZY SPOSÓB NA SCHUDNIĘCIE.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Możemy spędzić lata na siłowni i wcale nie osiągnąć zamierzonych rezultatów. Jeśli będziemy spożywać zbyt dużo kalorii i nie będziemy zwracać uwagi na to, co jemy wówczas nawet codzienne treningi na siłowni na niewiele się zdadzą. Oczywiście zapewne można spalić nadmiar zjedzonych kalorii ćwicząc wiele godzin na siłowni, ale o ile łatwiej i przyjemniej będzie po prostu wdrożyć w życie zdrowe odżywianie i przykładać większą uwagę do tego, co jemy. Siłownia będzie wówczas miłym dodatkiem, a nie miejscem kaźni i mordęgi. Dlatego też połączenie zdrowego odżywiania i regularnych treningów jest najlepszym rozwiązaniem. W kuchni budujemy zdrowie i zrzucamy zbędne kilogramy, a na siłowni wzmacniamy i budujemy mięśnie, poprawiając jednocześnie swoją kondycję.

MIT 5: ĆWICZENIA CELOWANE NA BRZUCH DADZĄ CI SZEŚCIOPAK.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Prawda jest taka, że ładnie podkreślone mięśnie brzucha zobaczysz u siebie dopiero wtedy, kiedy spalisz zalegający w tym miejscu tłuszczyk. Dlatego, jeśli masz kilka zbędnych kilogramów najpierw postaraj się je zrzucić, a dopiero potem włącz trening budujący tę konkretną partię mięśni. W przeciwnym wypadku możesz robić brzuszki latami, a Twój sześciopak pozostanie głęboko ukryty. To właśnie dlatego tak ważna jest nie tylko aktywność fizyczna, ale także zmiany dokonane w kuchni. Aby zredukować poziom tkanki tłuszczowej w organizmie trzeba zacząć od wprowadzenia zmian w odżywianiu. Oczywiście treningi HIIT (high intensity interval training) będą zdecydowanie pomocne, ale należy pamiętać, że kluczem do sukcesu jest połączenie aktywności ze zmianą stylu żywienia. Na początek zrezygnujcie z kolorowych napojów gazowanych, fast foodów i mocno przetworzonej żywności - to będzie dobry pierwszy krok do uzyskania pięknej sylwetki, w tym ładnie zarysowanych mięśni brzucha.

Pamiętajcie także o tym, że przy wykonywaniu brzuszków ważna jest technika. Źle wykonane ćwiczenie może nadwyrężyć Wasz kręgosłup. Jeśli zależy Wam na umięśnionym brzuchu to zacznijcie od ćwiczeń takich jak plank (tzw. deska), która wzmocni także mięśnie wokół kręgosłupa.

MIT 6: EFEKTY MOŻNA UZYSKAĆ TYLKO NA SIŁOWNI.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Do sukcesu, czyli schudnięcia czy wymodelowania sylwetki wcale nie są Ci potrzebne markowe ciuchy, drogi sprzęt treningowy, ani też karta wstępu na siłownię. To, czego tak naprawdę potrzebujesz to motywacja - to ona napędza Cię do działania, a skoro ją masz to trening możesz wykonać dosłownie wszędzie. Wystarczy mata do ćwiczeń, sportowy strój i para hantli.

Bardzo długo pokutowało przekonanie, że tylko na siłowni, korzystając z profesjonalnego sprzętu jesteśmy w stanie odmienić nasz wygląd. Owszem spotkanie z profesjonalnym trenerem zawsze będzie dobrym rozwiązaniem. On tam właśnie po to jest, aby podzielić się z Tobą swoją wiedzą - przygotować specjalnie do Ciebie dopasowany zestaw ćwiczeń i pokazać Ci jak poprawnie je wykonywać. Jednak nie jest to jedyna droga do sukcesu - tym bardziej, że wiele osób najzwyczajniej w świecie wstydzi się wybrać na siłownie. Trening w domu nie jest niczym gorszym od tego na siłowni. Dopóki wykonujesz wszystkie ćwiczenia prawidłowo i nie sięgasz po takie, które nadwyrężają mięśnie i stawy, z którymi masz problem będziesz osiągać tak samo pozytywne efekty. W dobie Internetu skorzystanie z treningów ułożonych przez profesjonalistów jest banalnie proste. Wystarczy kupić DVD Jillian Michaels, Ewy Chodakowskiej czy Ani Lewandowskiej. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Nawet jeśli aktualnie nie stać Cię na zakup takiego programu treningowego to w internecie znajdziesz mnóstwo krótkich, sprawdzonych treningów. Chociażby słynne 8-minutówki z panem w spandexach (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę na YouTube: 8 min abs, buns, legs, arms lub stretch). Dłuższe treningi, celowane także na konkretne partie ciała, znajdziecie na kanale Fitness Blender. Sama zaczynałam właśnie od tych 8-minutówek. Miałam tylko karimatę i dres, a za hantle służyły mi butelki z wodą. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc kiedy efekty zaczęły być widoczne, a mi spodobały się treningi w domu zaczęłam zmieniać do nich podejście. Obecnie mam całą półkę programów treningowych, z których mogę wybierać na co mam akurat ochotę i jakie partie ciała chcę ćwiczyć. Komoda ugina się pod ciężarem dobrych jakościowo, sportowych ciuchów, a hantli mam kilka zestawów od 0,5 do 5 kg. Z czasem same stwierdzicie, że lepiej jednak ćwiczy się na specjalnej macie do ćwiczeń niż ręczniku, kocu czy karimacie, a dresy niekoniecznie są tak wygodne przy treningach siłowych, jak dopasowane legginsy. Jednak, aby zacząć nie potrzebujecie żadnej z tych rzeczy - poza motywacją i chęcią zmiany swojego stylu życia. Niewykluczone, że za jakiś czas polubicie także treningi na siłowni - najważniejsze to zacząć.

Trening w domu ma jeszcze jedną zaletę - możesz go wykonać, kiedy chcesz - nawet w środku nocy, a do tego czas, który musiałabyś poświęcić na dojazd na siłownię jest idealnym czasem na aktywność fizyczną.

mity związane z fitnessem

MIT 7: IM BARDZIEJ SIĘ SPOCISZ, TYM TRENING BĘDZIE BARDZIEJ EFEKTYWNY.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Pot i zakwasy nie mają znaczenia dla osiąganych efektów. Liczy się intensywny trening wykonany na 100% możliwości. Prawda jest taka, że niektórzy ludzie pocą się bardziej niż inni, ale fakt, iż ich koszulka jest mokra po ćwiczeniach nie znaczy wcale, że ich trening był na tyle intensywny - ot po prostu pocą się bardziej, co nie znaczy, że szybciej zobaczą efekty swojej pracy. Jeśli czujesz, że dałaś z siebie wszystko i jeszcze trochę to znaczy, że wykonałaś kawał dobrej roboty, która na pewno opłaci się w dłuższym rozrachunku.

To, że następnego dnia czujesz się obolała i masz zakwasy zdecydowanie może być spowodowane tym, że dałaś z siebie wszystko poprzedniego dnia, ale równie dobrze możesz wykonać świetny trening bez uczucia totalnego wyczerpania dnia następnego. Każdy z nas jest inny, a jego ciało inaczej reaguje na wysiłek fizyczny. U niektórych zakwasy mogą pojawić się znacznie później lub wcale co nie oznacza, że ich tryb ćwiczenia jest niewłaściwy. Skupcie się na dopasowanym do Waszych możliwości treningu, a efekty w postaci zdrowej sylwetki na pewno pojawią się szybciej niż myślicie.

Należy pamiętać, że pot jest biologiczną odpowiedzą organizmu na przegrzanie - chłodzi naszą skórę i reguluje wewnętrzną temperaturę ciała. Miejcie na uwadze również, że na to, czy i jak intensywnie się pocicie ma wpływ kilka czynników. Poza intensywnymi ćwiczeniami na pocenie wpływa temperatura powietrza oraz miejsca, w którym trenujecie. Im cieplej tym gruczoły potowe intensywniej pracują.

MIT 8: IM WIĘCEJ TRENUJESZ, TYM LEPIEJ.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Niestety nie jest tak, że im więcej trenujesz, tym szybciej osiągniesz upragniony efekt. Może być wręcz przeciwnie - nie tylko rezultaty nie będą zadowalające, ale przede wszystkim bardzo szybko się wypalisz i zniechęcisz. Zaplanowanie odpoczynku jest ważną częścią treningów. Ciało potrzebuje regeneracji, a kiedy ma to zrobić, jeśli codziennie ostro ćwiczysz? Nie ważne czy wolne zrobisz sobie co drugi dzień, czy tylko raz w tygodniu dopóki dajesz odpocząć mięśniom. Skup się na kilku dobrych jakościowo treningach, a w dni wolne wybierz spacer lub jogę - dzięki temu nadal będziesz aktywna, ale pozwolisz odpocząć swojemu ciału. Przetrenowanie wstrzymuje mięśnie przed regeneracją - pamiętaj, że Twoje ciało to nie maszyna, potrzebuje odpoczynku.

Twój organizm zaczyna spalać tłuszcz w momencie, w którym podejmujesz aktywność fizyczną, a nie, jak twierdzi wiele osób, dopiero po 30 minutach od zaczęcia treningu. Dlatego też fakt, iż nie zawsze masz czas na długą sesję treningową wcale nie oznacza, że nie warto tego dnia ćwiczyć wcale. Po prostu wybierz na tę okoliczność krótszy, ale bardziej intensywny zestaw ćwiczeń. Pamiętaj także o tym, aby modyfikować treningi - ćwiczenie ciągle tych samych układów nie tylko przyzwyczaja mięśnie i nie jest tak efektywne, ale przede wszystkim jest monotonne.

mity dotyczące treningów

MIT 9: MIĘŚNIE WAŻĄ WIĘCEJ NIŻ TŁUSZCZ.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

To chyba jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Prawda jest taka, że kilogram to kilogram - jeśli położymy na wadze kilogram mięśni, a obok kilogram tłuszczu to będą ważyć dokładnie tyle samo. Różnią się jedynie gęstością i objętością. Kilogram tłuszczu może być aż 4-krotnie większy objętościowo niż taka sama ilość mięśni. Właśnie dlatego, jeśli ćwiczysz regularnie, a mimo tego przybrałaś na wadze może się okazać, że po prostu zbudowałaś mięśnie - tym bardziej, jeśli mimo większej ilości kilogramów czujesz się świetnie i przede wszystkim Twoja figura wygląda na smuklejszą. Z tego powodu nie warto skupiać się na wadze - dużo lepsze będzie monitorowanie postępów za pomocą centymetra (inne metody opisałam w tekście: "Waga jako wyrocznia, czyli jak monitorować postępy w odchudzaniu?").

MIT 10: PODNOSZENIE CIĘŻARÓW SPRAWI, ŻE TWOJA FIGURA BĘDZIE MASYWNA I MĘSKA.

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Ten mit sprawia, że wiele kobiet nawet nie zbliża się do żadnych ciężarów. Prawda jest jednak taka, że kobiety nie mają takich predyspozycji do zbudowania masywnej sylwetki jak mężczyźni, a to dlatego, że mamy mniejszy poziom testosteronu. Mocno rozbudowana figura wymaga bardzo dużych nakładów czasu i pracy. Nie wystarczy kilka powtórzeń 5 kg hantlami. Kulturyści oddają się swojej pasji całkowicie i podporządkowują jej całe swoje życie. Spędzają godziny na siłowni, a ich diety są bardzo wyśrubowane, często wyliczone co do grama. Dlatego nie bój się treningu siłowego. Jeśli zależy Ci na ładnie wymodelowanej sylwetce, zamiast sięgać po lekkie hantle i wykonywać dużą ilość powtórzeń wybierz cięższe i zrób krótszą serię.

Jak widzicie nie zawsze warto wierzyć w to, co mówią czy piszą inni - nawet jeśli stwierdzenia te są powtarzane na tyle często, że trudno uwierzyć, że nie są prawdziwe. Skoro udało nam się dziś rozprawić z najbardziej popularnymi mitami to nie pozostaje nic innego jak skorzystać z tej wiedzy w dalszej fitnessowej przygodzie.

Który z powyższych fit mitów jest dla Was największym zaskoczeniem? Jakie inne fitnessowe mity znacie?
Copyright © 2016 - 2017 healthystyle.pl