Magia w kuchni, czyli serowy popcorn bez dodatku sera.

Magia w kuchni, czyli serowy popcorn bez dodatku sera.


Popcorn to jedna z tych przekąsek, która z zasady jest zdrowa, ale czasem można się na takim myśleniu przejechać i wchłonąć nie tylko tonę kalorii, ale także tłuszczu utwardzonego. Taki jest właśnie popcorn kupowany przed seansem w kinie. Znajdziecie tam ogromną ilość tłuszczu oraz soli. Oczywiście zrobiony w domu to co innego. Pewnie. O ile przygotujecie taki popcorn same. Zdecydowana większość popcornów, które przeznaczone są do przygotowania w mikrofalówce zawierają niestety tłuszcze utwardzone, a i te już gotowe sprzedawane w paczkach, jak chipsy, też bardzo często zawierają ten nieszczęsny olej palmowy. Jeśli do tego wybierzecie popcorn smakowy - np. serowy - to może się zdarzyć, że przy okazji zjecie jeszcze trochę chemii w postaci wzmacniaczy smaku. Dlatego też dziś przychodzę do Was z prostym przepisem na serowy popcorn, który będzie idealny nawet dla wegan, bo nie zawiera ani grama sera.


Do przygotowania serowego popcornu będą potrzebne następujące składniki:
* 1 opakowanie popcornu Helio Natura (80 g)
* oliwa z oliwek
* 4 łyżeczki płatków drożdżowych
* 1 łyżeczka suszonego koperku
* 1/2 łyżeczki suszonego czosnku
* 1/2 łyżeczki soli himalajskiej
* szczypta czarnego pieprzu.

Jak widzicie mój przepis bazuje na popcornie, który przygotowujemy w mikrofalówce. Zapytacie pewnie "Ale jak to? Przecież przed chwilą pisałaś, że w takich produktach znajdziemy dodatek tłuszczów utwardzonych." To prawda, ale udało mi się znaleźć popcorn, który nie zawiera ani tłuszczu utwardzonego, ani soli. Właściwie nie zawiera nic poza ziarnem kukurydzy. Jak dla mnie jest to wersja idealna - szybko, zdrowo i bez dodatkowego sprzątania. Oczywiście możecie przygotować popcorn z ziarna. Tym bardziej, jeśli jesteście przeciw używaniu mikrofalówki.

Na początek umieszczamy więc opakowanie popcornu Helio Natura w mikrofalówce albo wrzucamy ziarno do garnka czy na patelnię na niewielką ilość tłuszczu.

W moździerzu rozcieramy płatki drożdżowe. Następnie dodajemy koperek, czosnek, sól i pieprz.

Lekko spryskujemy popcorn oliwą z oliwek i delikatnie mieszamy rękami, by pokryć go cienką warstwą tłuszczu (jeśli przygotowujecie popcorn w tradycyjny sposób, w garnku czy na patelni, to nie musicie go dodatkowo spryskiwać oliwą, ponieważ dodałyście już tłuszczu wcześniej). Następnie posypujemy popcorn naszą "serową" kompozycją i delikatnie mieszamy tak, by równomiernie rozprowadzić przyprawy.

Jak pokochać poniedziałki, czyli 7 rzeczy, które warto zrobić w niedzielę, aby przygotować się na nadchodzący tydzień.

Jak pokochać poniedziałki, czyli 7 rzeczy, które warto zrobić w niedzielę, aby przygotować się na nadchodzący tydzień.

7 rzeczy, któe warto zrobić w niedzielę, aby przygotować się na nadchodzący tydzień.

Poniedziałek - najbardziej znienawidzony dzień tygodnia. W napięciu czekasz na moment, w którym budzik brutalnie wyrywie Cię ze snu i obwieści, że oto koniec weekendu i czas ogarnąć rzeczywistość. Oczywiście wciskasz kilka razy drzemkę, a potem w pośpiechu wybiegasz z domu. Po czym 8 godzin z rzędu zastanawiasz się co tak właściwie robisz w tym miejscu i kim są Ci wszyscy ludzie. Ratuje Cię tylko kawa, hektolitry kawy...i kiedy tak popijasz już 3 filiżankę tego dnia jedyne, o czym marzysz to wtorek. Przecież to oczywiste - poniedziałki powinny być zakazane. A gdyby tak odczarować ten feralny dzień? Wystarczy, że w niedzielę zastosujesz 7 prostych kroków, dzięki którym wkroczysz w nowy tydzień zrelaksowana i z uśmiechem na ustach.

PORANEK W RYTMIE SLOW

Pewnie nie raz słyszałaś, że powinnaś wstawać w weekendy tak samo, jak w dni powszednie, aby nie zaburzać pracy swojego wewnętrznego zegara. Tylko czy naprawdę chcesz wstawać w weekend o 5, czy 6 jeśli wcale nie musisz? Odpuść sobie, chociaż w niedzielę. Niech to będzie leniwy poranek. Poniedziałek nastanie dopiero za 24 godziny. Pozwól sobie na odpoczynek. Niedzielny poranek to idealny moment na spędzenie dłuższej chwili z książką lub zjedzenie wykwintnego śniadania we dwoje. Nawet jeśli będzie to kawa wypita solo na tarasie o wschodzie słońca, ważne byś stworzyła niedzielny rytuał w rytmie slow na Twoich własnych zasadach. Dzięki temu odpędzisz stres i wykorzystasz ten dzień do maksimum. 

LISTA RZECZY DO ZROBIENIA

Przytłacza Cię ilość projektów, które czekają Cię w nadchodzącym tygodniu, a na myśl o poniedziałku masz ochotę rzucić to wszystko i zaszyć się w Bieszczadach? W takim razie potrzebujesz dwóch rzeczy - długopisu i kartki papieru. Przy ich pomocy stwórz listę rzeczy do zrobienia. Dzięki temu będziesz mieć jasny i przejrzysty obraz tego, jak dużo pracy czeka Cię w kolejnych dniach. To sprawi, że przestaniesz się stresować ogromem potencjalnych obowiązków, bo będziesz mieć wszystko dokładnie rozpisane punkt po punkcie, a żaden projekt nie będzie mieć przed Tobą tajemnic. W poniedziałek wkroczysz więc do biura jak prawdziwa boss babe i od razu ruszysz na podbój świata. 

PLANOWANIE KLUCZEM DO SUKCESU

Pozostańmy jeszcze przez chwilę w temacie planowania. Poza listą rzeczy do zrobienia Twoim najlepszym przyjacielem powinien stać się planner lub kalendarz. Ten mały niepozorny gadżet powoli Ci zapanować nad potencjalnym poniedziałkowym chaosem. Wszystkie projekty i zadania, które pojawiły się na Twojej to-do list umieść teraz w ramach czasowych. Zapisz wszystkie ważne daty i terminy zakończenia projektów. Dzięki temu niczego nie przeoczysz i będziesz spokojnie działać etapami. Pamiętaj planowanie to klucz do sukcesu. 

KUCHENNE REWOLUCJE

Nie masz czasu ani ochoty na codzienne gotowanie? Rozwiązanie jest proste. Poświęć 2-3 godziny w niedzielę i przygotuj posiłki na cały tydzień. Wystarczy, że popakujesz je w pudełka i schowasz do lodówki lub zamrozisz nadwyżkę. Oszczędzisz w ten sposób czas i pieniądze, bo nie będziesz musiała gotować w trakcie tygodnia ani wydawać pieniędzy na jedzenie zamawiane na wynos. 


Jak pokochać poniedziałki?

7 ZESTAWÓW NA 7 DNI

Każdego ranka w pośpiechu próbujesz się umalować, uczesać i znaleźć coś do ubrania. Coś, w czym nie tylko będziesz dobrze wyglądać, ale i dobrze się czuć. Jak wiemy pośpiech nie jest zbyt dobrym doradcą. Przygotuj więc w niedzielę zestaw ubrań na każdy dzień tygodnia. W ten sposób oszczędzisz sobie porannego stresu i bałaganu, który tworzy się, kiedy z rana przechodzisz przez garderobę jak tornado. Właściwie nie musisz wcale planować od razu całego tygodnia, bo jak wiadomo kobieta zmienną jest i możesz akurat nie mieć ochoty na tę granatową garsonkę w środę. W takim wypadku przygotuj, chociaż poniedziałkowy zestaw ubrań, by rozpocząć ten dzień bez pośpiechu i w dobrym nastroju. 

DOMOWE SPA

Rozpisałaś nadchodzące projekty, zaplanowałaś spotkania, ugotowałaś obiady na cały tydzień i zaplanowałaś co założysz w poniedziałek. Napracowałaś się, więc czas powrócić do niedzielnego relaksu. Poświęć sobie chociaż godzinę. Weź długą kąpiel z bąbelkami, włącz ulubioną muzykę i zamień łazienkę w domowe spa. Niedzielne popołudnie to także idealny moment na nadrobienie seriali czy obejrzenie dobrego filmu. Nałóż olejek na włosy i maskę na twarz. To chwila tylko dla Ciebie, więc dobrze ją wykorzystaj.

SEN TO ZDROWIE

Człowiek niewyspany to człowiek zły. Postaraj się więc zapewnić sobie odpowiednią dawkę snu. Połóż się wcześniej. Odłóż komputer i telefon. Elektroniczne gadżety będą Cię rozpraszać i zaburzą Twój dobowy cykl. Dobrze wiemy, że 5 minut na Instagramie dziwnym trafem zawsze trwa 2 godziny. Zapomnij więc o scrollowaniu FB i Insta. Zamiast tego rozpyl w powietrzu kojący aromat lawendy i zrelaksuj się z książką w ręku, a sen przyjdzie szybciej niż myślisz. 

Jak widzisz niedziela wcale nie musi upłynąć Ci na stresowaniu się tym, co przyniesie poniedziałek. Możesz przechytrzyć poniedziałek i przygotować się na niego już w niedzielę. Nie tylko nic Cię nie zaskoczy, ale wejdziesz w nowy tydzień z pozytywnym nastawieniem i odpowiednią dawką motywacji.

A jak Wy radzicie sobie z poniedziałkiem? Uruchamiacie niedzielny sztab kryzysowy czy idziecie na żywioł? Podzielcie się w komentarzach swoimi sposobami ogarniania poniedziałkowej rzeczywistości.
Pieczone frytki z batatów z chrupiącą skórką i miękkim wnętrzem.

Pieczone frytki z batatów z chrupiącą skórką i miękkim wnętrzem.

Frytki z batatów.

Uwielbiam frytki i słodkie ziemniaki. Jednak frytki z batatów jadłam do tej pory tylko w restauracjach, bo w domu niestety nie do końca przypominały frytki. Były to raczej słodkie ziemniaki na parze, mimo iż były pieczone w piekarniku. Dla mnie idealne frytki to te, które mają chrupiącą skórkę i miękkie wnętrze. Długo poszukiwałam więc sposobu na to, by odtworzyć wersję restauracyjną, ale bez smażenia w głębokim tłuszczu. Po wielu próbach w końcu się udało. Dlatego dziś przychodzę do Was z przepisem na idealnie chrupiące, pieczone frytki z batatów.

Pieczone frytki z batatów.

Do przygotowania frytek z batatów będą potrzebne następujące składniki:
* 1 duży batat
* mąka kukurydziana
* oliwa z oliwek
* ulubione przyprawy (u mnie to pieprz, czosnek i wędzona papryka).

Obieramy ziemniaki i kroimy w słupki mniej więcej tej samej wielkości (ok. 0.5 cm) dzięki, czemu będziemy mieć pewność, że frytki równomiernie się upieką.

Wrzucamy frytki do zimnej wody i moczymy przez ok. godzinę. Dzięki temu pozbędziemy się nadmiaru skrobi, a co za tym idzie frytki będą dokładnie przepieczone i chrupiące, ale nie przypalone.

Po godzinie wylewamy wodę i płuczemy ziemniaki, a następnie osuszamy papierowym ręcznikiem lub ściereczką.

Wrzucamy osuszone frytki do miski i dodajemy płaską łyżeczkę oliwy z oliwek. Dokładnie mieszamy, tak by każdy kawałek ziemniaka był dobrze pokryty tłuszczem. 1 łyżeczka oliwy w zupełności wystarczy na pokrycie 1 dużego batata. Nie przesadźcie z tłuszczem, bo wówczas Wasze frytki nie będą w stanie się przypiec.

Mąkę kukurydzianą (2-3 łyżki) mieszamy z przyprawami. Taką mieszankę wsypujemy do woreczka strunowego, do którego partiami wrzucamy frytki. To najszybszy i najlepszy sposób na to, by ziemniaki pokryć cienką warstwą mąki z przyprawami. Pamiętajcie, by na tym etapie nie dodawać soli. Sól wyciągnie wilgoć z ziemniaków i wytworzy parę, a para oznacza rozmiękczone ziemniaki zamiast frytek.

Frytki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Ważne, by ułożyć ziemniaki tak, by się ze sobą nie stykały. Jeśli o tym zapomnicie to możecie pożegnać się z chrupiącymi frytkami.

Pieczemy bataty w piekarniku nagrzanym do 225 stopni C przez ok. 20-25 minut. W połowie czasu pieczenia przewracamy frytki na drugą stronę. Po 20 minutach bacznie się im przyglądajcie, bo lubią się przypalić.

To najlepsze frytki z batatów, jakie jadłam. Szybkie w przygotowaniu, smaczne, chrupiące i niezawierające miliona kalorii pochodzących z frytury.

Chrupiące frytki z batatów.
Z pamiętnika kury domowej: jak pozbyć się muszek owocówek, usunąć kamień z czajnika elektrycznego i zachować świeżość ziół na dłużej.

Z pamiętnika kury domowej: jak pozbyć się muszek owocówek, usunąć kamień z czajnika elektrycznego i zachować świeżość ziół na dłużej.

Czas na nową serię na blogu, w której będę dzielić się z Wami sprawdzonymi, domowymi trikami, które ułatwią życie każdej pani domu. Przy okazji możecie podziwiać moją radosną twórczość w postaci rysunków obrazujących dany temat. 

JAK POZBYĆ SIĘ MUSZEK OWOCÓWEK?


Jak pozbyć się muszek owocówek?

W tym roku muszki owocówki to jakaś plaga. Chyba nie ma osoby, która tego lata nie miała z nimi do czynienia. Przynosimy je do domu na warzywach i owocach kupowanych w supermarketach. Rozmnażają się w zastraszającym tempie i atakują każdy pozostawiony na zewnątrz skrawek jedzenia. Kiedy już się pojawią to niestety czeka nas żmudna walka. Najpierw musimy się ich pozbyć, a potem dokładnie umyć każdą powierzchnię, bo niestety ich jaja nie są widoczne gołym okiem (każda muszka może ich złożyć nawet 60). Jeśli próbowałyście kiedyś kupić specjalną pułapkę na te stworzenia to zapewne wiecie, że za bardzo nie spełnia swojego zadania, a wcale nie jest taka tania.

Jest jednak prosty domowy sposób na to, aby pozbyć się muszek owocówek. Będziecie potrzebować małej miseczki, płynu do mycia naczyń oraz fermentowanego octu jabłkowego. Wlewamy ocet do miseczki (do połowy wysokości naczynia), a następnie dodajemy do niego kilka pompek płynu do mycia naczyń. Całość mieszamy i wystawiamy w miejscach, gdzie obecnie rezydują muszki. Dlaczego to działa? Muszki uwielbiają zapach lekko gnijących owoców, a fermentowany ocet jabłkowy ma dokładnie taki zapach. Jednak gdyby umieścić w miseczce tylko ocet pułapka by nie zadziałała, bo muszki owocówki potrafią siadać na wodzie i nie utonąć. Właśnie dlatego potrzebny jest płyn, który nie pozwoli im już odlecieć - po prostu przykleją się do powierzchni wody i zatoną.

JAK USUNĄĆ KAMIEŃ Z CZAJNIKA ELEKTRYCZNEGO?

Jak usunąć kamień z czajnika elektrycznego?

Twarda woda to kolejna zmora każdej pani domu. Twarda woda oznacza osadzanie się kamienia na dnie czajnika, co skutkuje dodatkiem osadu do każdej kolejnej herbaty czy kawy. Wystarczy jednak tylko godzina, by znów cieszyć się czajnikiem, który wygląda jak nowy. Aby usunąć kamień z czajnika elektrycznego będziecie potrzebować ocet spirytusowy i wodę (może być z kranu). Mieszamy ocet i wodę w proporcji 1:2, czyli jedna część octu do dwóch części wody. Wlewamy naszą mieszankę do czajnika i delikatnie podgrzewamy (do ok. 50 stopni C), ale w żadnym wypadku nie gotujemy. Zostawiamy na godzinę. Po tym czasie roztwór wylewamy. Następnie wlewamy wody do pełna i zagotowujemy. Po wylaniu wody możemy usunąć resztę osadu wilgotną szmatką, ale zazwyczaj nie ma takiej potrzeby.

JAK PRZEDŁUŻYĆ ŚWIEŻOŚĆ ZIÓŁ?

Jak przedłużyć świeżość ziół (szczypiorek, pietruszka, koperek)?

Chyba każdy zna ten problem - kupujemy zioła, a one po 2 dniach nie nadają się totalnie do niczego. Jest jednak bardzo prosty sposób na to, by przedłużyć ich świeżość. Wystarczy kawałek folii aluminiowej, na której kładziemy kilka listków ręcznika papierowego. Przy użyciu spryskiwacza zwilżamy ręcznik papierowy, na którym układamy zioła, po czym zawijamy je jak kebab i wkładamy do lodówki. Jeśli ręcznik wyschnie należy go ponownie zwilżyć. Ja najczęściej wykorzystuję ten trick, aby zachować na dłużej świeżość szczypiorku, natki pietruszki i koperku. Sprawdza się świetnie, a ja cieszę się tymi pysznościami nawet 2-3 tygodnie.

Wszystkie przedstawione w tym artykule tricki zostały przeze mnie sprawdzone i sama z nich korzystam na co dzień, a więc macie gwarancję, że działają. Mam nadzieję, że się Wam przydadzą i ułatwią Wasze kuchenne życie.

Znacie te kuchenne sztuczki? A może macie jakieś swoje ulubione domowe triki? Podzielcie się nimi w komentarzach. Na pewno się komuś przydadzą. 
Zakupy bez tajemnic, czyli jak nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki w supermarketach.

Zakupy bez tajemnic, czyli jak nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki w supermarketach.

Jak nie dać się nabrać na marketingowe sztuczki w supermarketach?

Nie macie czasem wrażenia, że zakupy w supermarketach są trochę podobne do tych programów, w których ludzie jadą na bezludną wyspę i próbują przez jakiś czas przetrwać w warunkach zupełnego odcięcia od świata zewnętrznego. Sklepy są jakie takie wyspy, a konsumenci trochę jak Ci ludzie, którzy walczą o przetrwanie. My - konsumenci także musimy zdobyć pożywienie, tylko nie grozi nam niebezpieczeństwo w postaci dzikiego zwierza, który chce nas zjeść. Jesteśmy za to narażone na wymyślne sztuczki marketingowców, którzy zrobią wszystko byśmy nie wyszły ze sklepu z pustymi rękoma i pełnym portfelem. Sprawdźmy zatem jakie triki stosują supermarkety, żebyśmy kupowały więcej niż potrzebujemy.

MERCHANDISING - Z CZYM TO SIĘ JE?

Merchandising polega na wywieraniu wpływu na zachowanie klientów poprzez odpowiedni wystrój i prezentację sklepu oraz konkretny sposób ekspozycji towarów. Ma to na celu wzbudzenie zainteresowania konsumentów i nakłonienie ich do zakupu. Prawidłowo zastosowany merchandising sprawi, że czas spędzony, przez klienta, w sklepie znacznie się wydłuży, dzięki czemu kupi więcej niż pierwotnie planował.

Skoro wiecie już jak fachowo nazywają się sposoby kuszenia klienta przez dział marketingu to czas przyjrzeć się z bliska stosowanym przez nich sztuczkom. 

CZAS NA PRZEMEBLOWANIE

Jeśli jesteś stałym klientem danego sklepu to najprawdopodobniej znasz jego układ tak dobrze, że byłabyś w stanie dokonać zakupów z zamkniętymi oczami, bo dokładnie wiesz, w której alejce znajdziesz konkretne produkty. Właśnie dlatego niektóre sklepy co jakiś czas robią małe przemeblowanie. Przemieszczenie towarów ma na celu sprawienie, że klient przejdzie przez cały sklep w poszukiwaniu tej jednej, potrzebnej, mu rzeczy, a skoro już zapuszcza się w nieznane mu wcześniej tereny to bardzo prawdopodobne, że wrzuci do koszyka kilka innych towarów, które napotka na swojej drodze. 

W LABIRYNCIE REGAŁÓW

Cykliczne zmiany w układzie sklepu to nie jedyny sposób na wydłużenie drogi konsumenta do kasy. Odpowiednie rozstawienie regałów to klucz do tego byś kupiła więcej niż zamierzałaś. Produkty, które kupowane są najczęściej lokuje się na końcu sklepu tak by klient musiał przejść cały market, by do nich dotrzeć. Po drodze zaatakuje Cię wiele promocji i produktów w dobrych cenach, których wcale nie potrzebujesz, ale jest wielce prawdopodobne, że wrzucisz je do koszyka. Właśnie dlatego różne kategorie produktów są rozstrzelone po całym sklepie, a nie ustawione obok. Jeśli potrzebujesz masło i chleb to możesz być pewna, że zanim do nich dotrzesz będziesz musiała przejść połowę sklepu i to w różnych kierunkach.

SIĘGAJ TAM, GDZIE WZROK NIE SIĘGA

Sposób ułożenia towarów na półkach także nie jest przypadkowy. Towary droższe i te w ładnych, przyciągających wzrok opakowaniach umieszczane są na linii naszego wzroku. Natomiast te, które mogą pochwalić się bardziej przystępną ceną, a często także i składem znajdziemy w dolnej części regału. Wiadomo, że naszą uwagę zwrócą najpierw produkty, które mamy na wyciągnięcie ręki. Bardzo często to właśnie taki towar wyląduje w naszym koszyku, mimo iż przyszłyśmy do sklepu z zamiarem zakupu produktu zupełnie innej marki. W końcu komu chciałoby się schylać. 

Ta sztuczka wykorzystywana jest także w przypadku towarów, które notują mniejszą sprzedaż. Produkty, które zalegają na magazynach układa się na regałach obok tych, które sprzedają się w pierwszej kolejności. Bardzo prawdopodobne jest więc to, że taki produkt zwróci Twoją uwagę, choć normalnie nie wiedziałabyś nawet o jego istnieniu. 

PIRAMIDY JAK W EGIPCIE

Na pewno nie raz zastanawiałaś się, czy nie ma lepszego miejsca w całym sklepie na ustawienie piramidy produktów jak sam jego środek. Otóż jest to przemyślane działanie. W ten sposób eksponowane są produkty w promocyjnych cenach, te z kończącą się datą przydatności oraz takie, które nie sprzedają się tak dobrze, jak pierwotnie zakładano. Sklepowe piramidy mają za zadanie przyciągnąć uwagę klienta i sprawić, że nie przejdzie obojętnie obok możliwości zakupu czegoś po okazyjnej cenie. Często zostawia się w owym stosie produktów puste miejsce, które ma sugerować, że ktoś już wrzucił daną rzecz do koszyka, dzięki czemu mamy wrażenie, że dokonujemy dobrego wyboru. 

POZORNA OSZCZĘDNOŚĆ

Promocje to temat rzeka. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że to bardzo często tylko pozorna oszczędność. Zapewne kojarzycie wielkie plakietki z napisem "promocja". Okazuje się, że nie oznacza to wcale, że cena oznaczonych w ten sposób produktów uległa zmianie. Zdarza się, że cena się nie zmienia, ale hasło promocja jest wystarczającym bodźcem do zakupu danego produktu. 

Kolejnym popularnym trikiem jest podwyższenie ceny po to, tylko by zrobić akcję promocyjną. Klient będzie zachwycony obniżką, a tymczasem kupi produkt w cenie standardowej lub nawet wyższej. Przecież nikt z nas nie jest w stanie spamiętać ceny każdego produktu, więc nic dziwnego, że często wpadamy w sidła promocji. 

Promocje są więc idealnym sposobem manipulowania cenami. Jeśli jakiś towar zalega na magazynie lub zbliża się jego termin ważności nie ma nic lepszego od wrzucenia go na sklep w super promocji. Sprzeda się na pewno, bo każdy z nas lubi zaoszczędzić, a przecież nie mamy czasu, by analizować każdą cenę na przestrzeni kilku miesięcy, więc możemy dać się złapać na promocję zupełnie nieświadomie. 

GRATIS WCALE NIE ZNACZY ZA DARMO

Jak sprawić, by klient, który przyszedł po jeden produkt kupił nie jedną a dwie sztuki? Rozwiązanie jest proste - dajmy mu coś w gratisie. Zapewne przynajmniej raz dałyście się złapać na hasło "kup 1 a drugi dostaniesz gratis". Przecież to okazja obok, której nie można przejść obojętnie. W końcu płacę tylko za jeden produkt, a drugi otrzymuję zupełnie za darmo. Czy na pewno? Otóż zdarzają się sytuacje, w których dwa takie same produkty kupione osobno, bez promocji, kosztują mniej niż w promocji 1+1 gratis. Dlatego zawsze należy patrzeć na ceny jednostkowe, co uchroni nas przed przepłacaniem. Pamiętajcie także, że tego typu promocje to idealny sposób, by sklepy pozbyły się towarów z krótką datą przydatności, więc nie zawsze kupno kilku sztuk jest dobrym wyborem.

KOŃCÓWKA MA ZNACZENIE

Jednych irytują, a inni dają się na nie złapać. Mowa o cenach zakończonych na 99. Ulubione końcówki speców od marketingu, choć Pań na kasach już niekoniecznie. Prawda jest jednak niezaprzeczalna - chętniej sięgniemy po produkt za 9.99 zł niż ten sam, ale opatrzony ceną 10 zł. Wszystko przez to, że 9.99 to jednak mniej niż 10, a zazwyczaj patrzymy jedynie na pierwszy człon ceny, przez co wydaje się nam, że produkt kosztuje tylko 9, a nie 10 zł, choć 1 grosz to przecież żadna różnica. 

RÓŻNICA NA WAGĘ ZŁOTA

Nie zapominajmy o produktach na wagę. Ich ceny często podawane są w przeliczniku na 100 g, a nie na kilogram. Najłatwiej dać się na to złapać na dziale ze słodyczami. Jeśli ciasteczka na wagę byłyby oznaczone ceną za kilogram, która to cena dla przykładu wynosiłaby 40 zł to mając na uwadze, że kilogram będzie kosztował aż 40 zł nie kupimy takiej ilości jak wtedy, kiedy cena będzie odnosiła się do 100 g. W końcu 4 zł to nieduża kwota, a my zapominamy o tym, by przeliczyć ją na kilogram. Jest zatem więcej niż pewne, że kupimy większą ilość ciastek patrząc na cenę za 100 g niż za kilogram. 

ZABAWA W CHOWANEGO

Brak ceny przy produkcie zdarza się nagminnie. Zapewne nie raz zdarzyło Wam się sięgnąć po produkt i tylko rzucić okiem na cenę umieszczoną pod nim, a potem mocno zdziwić się przy kasie, że wybrany towar kosztuje dużo więcej niż Wam się wydawało. Niestety etykiety z cenami nie zawsze są starannie poukładane, a zdarza się nawet, że niektóre produkty nie są nimi w ogóle opatrzone. Czy to działanie celowe, czy bałagan? Tego chyba nigdy się nie dowiemy.

KOLEJNE ZAKUPY ZA PÓŁ DARMO

W jaki sposób zachęcić klienta do ponownych zakupów? Bardzo prosto - wystarczy dać mu bon na kolejne zakupy. Tylko jak nakłonić go do wydania większej ilości pieniędzy? Wystarczy dać mu kupon rabatowy, który zadziała tylko wtedy, kiedy zakupy przekroczą określoną kwotę. Właśnie dlatego co jakiś czas otrzymujesz bon "rabat 20 zł przy zakupach za minimum 200 zł". Wielu ludzi traktuje tego typu bony jak realne pieniądze, a przecież pieniędzy nie wolno marnować. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo wykorzystania bonu supermarkety dodatkowo zawężają ważność kuponów do kilku dni. Taki zabieg sprawia, że klienci robią zakupy ponownie dużo wcześniej niż planowali tylko po to, by nie stracić rabatu. Zazwyczaj kupiują przez to więcej towarów, których w danej chwili tak naprawdę nie potrzebują.

SŁODKIE OCZEKIWANIE

Zbliżamy się do kasy, w koszyku mamy wszystko, czego potrzebujemy, ale czeka nas jeszcze oczekiwanie w kolejce, by móc zapłacić. To jest ten moment, w którym supermarkety po raz ostatni próbują nas zwieść na pokuszenie. Właśnie dlatego przy kasach znajdziemy szeroki wybór słodyczy i wszelkich przekąsek, których wcale nie potrzebujemy, ale stojąc w kolejce mamy wystarczająco dużo czasu, aby się im bliżej przyjrzeć. Niewykluczone więc, że się na coś skusimy, a już na pewno kupimy coś mając dzieci. To właśnie do nich skierowana jest duża część oferowanych tam produktów. Ile razy stojąc w kolejce Wasze dzieci prosiły o lizaka czy tego małego, pysznego batonika? Spece od marketingu dobrze o tym wiedzą i dlatego znajdziecie tam wszystko, co niezdrowe, a na pewno wpadnie w oko nie tylko Waszym dzieciom, ale i Wam. 

MUZYKA ŁAGODZI OBYCZAJE

Wydawałoby się, że muzyka to taki niepozorny element, na który większość z nas nie zwraca, w sklepach, uwagi. Otóż także dźwięki, które serwują nam marketingowcy są starannie przemyślane. Powolna muzyka, która leci w tle ma za zadanie spowolnić naszą wędrówkę po sklepie, ma dać nam wrażenie, że czas płynie wolniej. Przez takie rozleniwienie nie tylko przemieszczamy się wolniej, ale przede wszystkim mamy więcej czasu na to, by spojrzeć w każdy zakamarek sklepu i zaznajomić się z każdym napotkanym produktem. To prosta droga do nieplanowanych zakupów.

POWIETRZE O ZAPACHU ŚWIEŻEGO BOCHENKA CHLEBA

Zapewne nie uszło Waszej uwadze, że w wielu sklepach spożywczych pojawiło się coś na kształt piekarni. W większości przypadków pieczywo nie jest tam wyrabiane, a jedynie wypieka się w nich mrożone produkty, ale to wystarczy, by w całym sklepie unosił się cudowny aromat świeżego chleba. Tego typu zapachy działają na nasze sensory głodu, a przez to kupujemy więcej, szczególnie jeśli udałyśmy się na zakupy z burczącym brzuchem. Naturalny aromat świeżego pieczywa to jednak tylko wierzchołek góry. Obecnie w sklepach rozpyla się także specjalne aromaty identyczne jak te naturalne, a które mają wywoływać w klientach pozytywne skojarzenia i sprawić, że pobyt w sklepie będzie dla nas miłym doświadczeniem, dzięki czemu chętniej będziemy do niego wracać. Stosowane są także zapachy, które oddziaływają na nasze zmysły podobnie jak naturalny aromat chleba, co zachęca nas do robienia zakupów, zazwyczaj dużo większych niż normalnie. Tego typu działania nazywamy aromamarketingiem. 

Jak widzicie marketing to nie tylko dobra ekspozycja towaru i jego odpowiednie reklamowanie. To drobnostki, na które często nie zwracamy uwagi, a które mają ogromny wpływ na nasze zachowanie. Warto o tym pamiętać podczas następnych zakupów.

Znacie te marketingowe sztuczki? Dałyście się kiedyś nieświadomie nabrać marketingowcom?
Ziemniaki hasselback, czyli królewski dodatek do każdego obiadu.

Ziemniaki hasselback, czyli królewski dodatek do każdego obiadu.

Ziemniaki hasselback - idealny dodatek do obiadu.

Chyba nie ma drugiej osoby, która uwielbiałaby ziemniaki tak jak ja. Kocham je pod każdą postacią, a szczególnie w wersji pieczonej. Dlatego też nie mogłam nie podzielić się z Wami przepisem na, nie tylko smaczne, ale także pięknie wyglądające na talerzu, ziemniaki hasselback, które niektórzy nazywają też ziemniakami harmonijkowymi. Są banalnie proste w przygotowaniu, a sprawiają, że każde, nawet najprostsze danie obiadowe będzie wyglądało jakby wyszło spod ręki znanego szefa kuchni.

Przepis na ziemniaki hasselback.

Do przygotowania ziemniaków hasselback będą potrzebne następujące składniki:
* ziemniaki
* oliwa z oliwek
* ulubione przyprawy.

Ziemniaki obieramy, a następnie nacinamy w równych odstępach (ok. 2-3 mm), uważając przy tym, by nie przeciąć ziemniaka na pół. Pomocne może być położenie ziemniaka na łyżce stołowej. Dzięki takiemu zabiegowi przepołowienie ziemniaka nie będzie możliwe.

Następnie układamy ziemniaki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Spryskujemy każdego ziemniaka oliwą z oliwek. Możemy także wysmarować je oliwą przy pomocy specjalnego pędzelka - tak by każdy z nich był dokładnie pokryty tłuszczem.

Przygotowujemy mieszankę ulubionych ziół - ja najbardziej lubię połączenie soli himalajskiej, pieprzu, czosnku, wędzonej papryki oraz mieszanki ziół do ziemniaków (proporcje ziół uzależnione są od Waszych preferencji smakowych). Wszystkie zioła mieszamy dokładnie w miseczce, a następnie posypujemy nimi ziemniaki.

Ziemniaki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C. i pieczemy ok. 45-60 minut. Czas uzależniony jest od wielkości ziemniaków. Są gotowe do jedzenia, kiedy będą miękkie w środku, a na zewnątrz utworzy się chrupiąca warstwa. W połowie pieczenia można je jeszcze lekko spryskać oliwą i podsypać ziołami.

Ziemniaki hasselback to idealny dodatek do każdego obiadu, ale równie dobrze smakują samodzielnie.

Pieczone ziemniaki hasselback, czyli ziemniaki harmonijkowe.

Ziemniaki hasselback.