5 kremów do twarzy, które polecam...bo freelancer też baba.

5 kremów do twarzy, które polecam...bo freelancer też baba.


Pewnie o tym nie wiecie, ale zanim powstał ten blog, przez 5 lat pisałam o wszystkim, co związane z urodą. Co prawda to doświadczenie należy już do przeszłości, ale pomyślałam, że to wcale nie taki zły pomysł, by od czasu do czasu, poruszać tu także tematy z kategorii beauty.

Pierwszym skojarzeniem ze słowem "uroda" jest dla mnie pielęgnacja twarzy i ciała. Na początek porozmawiamy więc o kremach do twarzy. Znalezienie takiego, który odpowiada moim oczekiwaniom, a dodatkowo nie zawiera składników, które uczulają, jest nie lada wyzwaniem. Alergia kontaktowa sprawia, że moja twarz płonie żywym ogniem, więc jeśli znajdę produkt, który nie wywołuje u mnie reakcji alergicznej, to trzymam się go jak tonący brzytwy. Udało mi się znaleźć 5 kremów do twarzy, które z czystym sumieniem mogę polecić - działają tak jak obiecuje producent, nie uczulają, a dodatkowo nie kosztują milionów monet.


AVÈNE - CLEANANSE EXPERT emulsja przeciw niedoskonałościom skóry

Mam to szczęście, że ominęła mnie faza nastoletniego trądziku. Nigdy tak naprawdę nie miałam większych problemów ze skórą twarzy. Zdarza się jednak, że hormony płatają mi psikusa i w najmniej spodziewanej chwili na mojej skórze pojawia się nieproszony gość. Właśnie dlatego w mojej łazience zawsze znajdziecie krem Cleanance Expert. To agent do zadań specjalnych. Stanowi świetną alternatywę dla popularnego Effaclar Duo firmy Vichy, który u mnie w ogóle się nie sprawdził. Avène jest tańszy od swojego konkurenta, a potrafi zdziałać cuda. Wystarczy posmarować twarz wieczorem, a rano po nieprzyjacielu nie ma śladu. Stosuję emulsję profilaktycznie 2-3 razy w tygodniu aplikując ją na noc. Dzięki temu moja skóra pozostaje wolna od wszelkiego rodzaju niedoskonałości. Na plus zaliczam także to, że produkt zapewnia optymalne nawilżenie i matowe wykończenie. Czy można chcieć czegoś więcej?


AVA ECO - ALOE ORGANIC krem na dzień i krem na noc o działaniu przeciwzmarszczkowym

Kremy firmy AVA zagościły w mojej łazience w wyniku poszukiwania bardziej naturalnych kosmetyków, które przy okazji nie zrujnują mojego portfela. Prawda jest taka, że kiedy jest się alergikiem wydanie 200 zł na krem, bez możliwości jego wcześniejszego przetestowania, jest jak gra w rosyjską ruletkę. Nigdy nie wiadomo, czy produkt nie uczuli, a pieniądze nie zostaną wyrzucone w przysłowiowe błoto. Właśnie dlatego poszukiwania rozpoczęłam od trochę niższej półki cenowej. To, co przekonało mnie do kremów z serii Aloe Organic to to, że 98% zawartych w nich składników jest pochodzenia naturalnego. W dodatku kremy (jak i cała seria Aloe Organic) zostały wybrane przez konsumentów jako najlepszy produkt 2018 roku. W taki właśnie sposób znalazłam nowych ulubieńców, którzy towarzyszą mi w okresie jesienno-zimowym, kiedy moja skóra wymaga nawilżenia i regeneracji. Lekka konsystencja, bogaty skład i brak duszącego zapachu, a w dodatku gładka i pełna blasku skóra oraz brak reakcji alergicznej - to wszystko sprawia, że będę do nich z chęcią powracać.  


BARWA SIARKOWA krem siarkowy matujący

Krem siarkowy firmy Barwa to jeden z niewielu produktów, o których można powiedzieć "tanie, a dobre". Kosztuje zaledwie kilka złotych, a potrafi zdziałać cuda. Fakt, nie ma może zbyt pięknego zapachu, właściwie to przypomina dokładnie zapach mleczka do czyszczenia Cif, ale da się do tego przyzwyczaić. W każdym razie warto przymknąć na to oko, bo krem naprawdę działa. Idealnie matuje skórę na wiele godzin. Nawet wtedy, kiedy macie problem z przetłuszczającą się strefą T. Świetnie sprawdza się także jako baza pod makijaż. Nie zliczę ile słoiczków tego kremu już zużyłam. Mam go zawsze pod ręką, bo przez brak równowagi hormonalnej moja skóra lubi płatać figle i od czasu do czasu funduje mi świecący nos i czoło. Wówczas z pomocą przychodzi mi właśnie krem siarkowy. 

NEUTROGENA HYDRO BOOST nawadniający żel do cery normalnej i mieszanej

Hydro Boost uratował mnie, kiedy moja skóra zbuntowała się wystawianiem jej na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Zimą zawsze negatywnie reaguje na wiatr i minusowe temperatury - przez co borykam się z problemem przesuszonej skóry, szczególnie na policzkach. Problem jednak zniknął, od kiedy, w tym okresie, regularnie stosuję nawadniający żel firmy Neutrogena. Przyznam, że był to totalnie przypadkowy zakup. Poszłam do Rossmanna poszukać czegoś, co ukoi moją podrażnioną zimową aurą skórę twarzy i tak trafiłam na ten produkt. Ten zakup był strzałem w dziesiątkę. Okazało się, że wśród drogeryjnych produktów także można znaleźć perełki, które nie tylko działają, jak obiecuje producent, ale przede wszystkim nie uczulają. 

To właśnie 5 kremów, które na stałe zagościły w mojej łazience i które polubiłam nie tylko ja, ale przede wszystkim moja skóra. Dlatego z czystym sumieniem mogę je polecić. 

Dajcie znać jakie są wasze ulubione kremy do twarzy - z chęcią wypróbuję coś nowego, a wszelkie rekomendacje na pewno ułatwią znalezienie kosmetyków dla mojej kapryśnej, alergicznej skóry. 
Jabłkowo-bananowe smoothie z dodatkiem imbiru, czyli rozgrzewająca słodycz na chłodne poranki.

Jabłkowo-bananowe smoothie z dodatkiem imbiru, czyli rozgrzewająca słodycz na chłodne poranki.

Jabłkowo-bananowe smoothie z dodatkiem imbiru.

W powietrzu powoli czuć już wiosnę, choć poranki nadal wieją chłodem. Zimna aura nie znaczy jednak, że musimy rezygnować ze śniadań w formie koktajli. Nie tylko śniadania serwowane na ciepło posiadają rozgrzewające właściwości. Wypróbujcie przepis na koktajl z imbirową nutą i same się o tym przekonajcie.

ROZGRZEWAJĄCE ZIELONE SMOOTHIE Z IMBIREM I MLEKIEM KOKOSOWYM 

SKŁADNIKI:
* 1 banan
* 2 jabłka
* 2 garści szpinaku
* 3 cm kawałek imbiru
* 150 ml mleka kokosowego
Opcjonalnie:
* 1 łyżeczka błonnika kokosowego
* 1 płaska łyżeczka sproszkowanego korzenia maca.

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy aż do uzyskania gładkiej konsystencji.


Przepis na rozgrzewający koktajl z dodatkiem imbiru.
7 rzeczy, które odmienią twoje życie w ciągu najbliższego roku.

7 rzeczy, które odmienią twoje życie w ciągu najbliższego roku.

7 rzeczy, które odmienią twoje życie w ciągu najbliższego roku.

Nadszedł luty, a to oznacza, że hasło "nowy rok, nowa ja" zdążyło się już lekko zakurzyć. W siłowniach powoli robi się luźniej. Pozostają tylko najwytrwalsi. Część z nas niedługo w ogóle zapomni o spisanych postanowieniach. Jeśli chodzi o mnie to noworoczne postanowienia już dawno straciły dla mnie na wartości. Odnoszę wrażenie, że "postanowienie" ma już z góry w sobie zakodowane, że jest to coś, co w sumie chciałybyśmy zrobić, ale właściwie to nie wiadomo czy kiedykolwiek to zrobimy. Właśnie dlatego zdecydowanie bardziej wolę planować niż postanawiać. Jeśli chcę coś zrobić to po prostu rozpisuję plan działania i od razu wdrażam go w życie. Nie ma na co czekać, bo prawda jest taka, że nigdy nie ma idealnego momentu, by coś zrobić. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka. Niedawno pisałam o tym, że postanowienia noworoczne są przereklamowane, ale to wcale nie znaczy, iż uważam, że nie warto wprowadzać zmian w swoim życiu. Wręcz przeciwnie. Istnieje aż 7 rzeczy, które sprawią, że twoje życie diametralnie się zmieni i to w zaledwie 365 dni. 

POWIEDZ "ŻEGNAJ" TOKSYCZNYM LUDZIOM

Zakończenie wszelkiego rodzaju toksycznych relacji i pożegnanie ludzi, którzy nie wnoszą do twojego życia żadnej pozytywnej energii jest najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla siebie i swojego dobrego samopoczucia. Oczywiście nie zawsze jest to proces łatwy i przyjemny - szczególnie jeśli takim wampirem energetycznym okazuje się bliski znajomy lub ktoś z rodziny. Niestety tylko tak możesz uwolnić się od negatywnych emocji, którymi zatruwają twoje życie tacy ludzie. Jeśli z jakiejś przyczyny nie możesz odciąć się od takiej osoby w 100% to postaraj się, chociaż rozluźnić dotychczasową relację i ograniczyć kontakty do minimum. Błyskawicznie zauważysz różnicę - w końcu wróci twoja pozytywna energia i motywacja do działania. 

Pamiętaj również, by nigdy nie przejmować się, kiedy ktoś mówi, że ci się nie uda, że coś nie jest dla ciebie i lepiej, byś poszła inną, polecaną przez kogoś, drogą. Mam taką zasadę, że nie słucham rad ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z branżą, w której działam i którzy nie chcą osiągnąć tego samego co ja. Skoro ktoś się na czymś nie zna, a jego plany i marzenia są dalekie od moich to jakim cudem jego rada w tej dziedzinie miałaby być, dla mnie, cenna? Słuchaj i ucz się tylko od ludzi, którzy osiągnęli lub dążą do osiągnięcia tego, co ty. To właśnie oni dadzą ci tak potrzebnego do działania motywacyjnego kopa. 

PRZESTAŃ NARZEKAĆ I DOCEŃ WŁASNE SZCZĘŚCIE

Wieczne narzekanie zatruwa nasze życie nie mniej niż toksyczni ludzie. Owszem każda z nas ma czasem gorszy dzień i lubi sobie ponarzekać, ale mam wrażenie, że Polacy to jedni z najbardziej narzekających ludzi na świecie. Narzekamy na dosłownie wszystko. Pada śnieg? No mogłoby już przecież nie padać. Zimą śnieg? Jak to w ogóle możliwe. Czemu nie ma jeszcze wiosny? Po co nam ta zima w ogóle. Słońce i upały? Serio, musi być tak gorąco? Kto może normalnie funkcjonować jak na zewnątrz jest ponad 30 stopni? Sąsiadka kupiła nowy samochód? A widziałaś, ona ma nowe auto ciekawe skąd na to wzięła. Na pewno robi jakieś przekręty, przecież normalnie nie da się tyle zarabiać... i tak dalej. Niestety jesteśmy narodem narzekającym na wszystko i wszystkich. Mogę się założyć, że znasz przynajmniej jedną osobę, która narzeka na wszystko, co ją otacza, ale wcale nie dąży do zmian. Nie robi nic co sprawiłoby, że żyłoby się jej lepiej. Lubimy narzekać dla samego narzekania. To trochę jak sport narodowy. Spotykamy się i narzekamy, zamiast podzielić się np. naszymi sukcesami. Tylko że w naszym kraju ludzie przecież nie lubią tych, którzy odnieśli sukces. Może więc najwyższy czas to zmienić i przestać narzekać? Uważam, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Poza tym zawsze, absolutnie zawsze, znajdzie się ktoś, kto ma gorzej od nas. Przestań więc w końcu narzekać i doceń to, co masz. Pozytywne nastawienie sprawi, że nie tylko inaczej zaczniesz postrzegać świat, ale przyciągniesz także odpowiednich ludzi. 

POZNAJ POTĘGĘ SAMOTNOŚCI

Nie, nie mówię, że masz od razu odciąć się od wszystkich i zamknąć w szałasie na środku pustyni. Nie taki rodzaj samotności mam na myśli. Samotność to w ogóle nie do końca adekwatne słowo. Słowo samotność przesycone jest negatywną energią - osoba samotna to ktoś opuszczony przez innych, smutny i zgorzkniały. Odmień więc postrzeganie samotności i dorób do niej pozytywną ideologię. Naucz się przebywać sama ze sobą. Postaraj się poświęcać sobie, chociaż 15 minut dziennie. Jeśli masz więcej czasu - świetnie - im więcej, tym lepiej. Dzięki temu lepiej poznasz siebie i swoje potrzeby. W dzisiejszych czasach niestety nadal wiele osób przywiązuje zbyt dużą uwagę do tego, co mówią i sądzą inni ludzie. Żyjemy tak, jak ktoś chce, byśmy żyły. Przez to nie tylko się ograniczamy, ale tracimy kontrolę nad własnym życiem. Zapominamy w tym wszystkim, że to nasze potrzeby są najważniejsze i że powinnyśmy je przedkładać nad potrzebami innych. Odrobina kontrolowanej samotności na pewno pomoże ci nabrać dystansu i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. 

7 rzeczy, które sprawią, że twoje życie zmieni się w zaledwie 365 dni.

UCZ SIĘ NA BŁĘDACH

Każda z nas popełnia błędy, więc nie ma co biczować się za każdym razem, kiedy ponosimy porażkę. Nawet najlepszym zdarzają się potknięcia. Ludzie, którzy odnieśli sukces, dotarli na szczyt nie dlatego, że im się udało, ale dlatego, że ciężko na to pracowali, a po drodze traktowali każdy błąd jako naukę na przyszłość. Zastanów się, co zrobiłaś źle i wyciągnij z tego wnioski, tak by drugi raz na pewno już nie popełnić tego samego błędu. Nie tylko nauczysz się czegoś nowego, ale w końcu przestaniesz żyć w ciągłym stresie. Mały błąd nie będzie już oznaczał końca twojego świata, a kolejne wzbogacające twoje życie i karierę doświadczenie. 

DAJ Z SIEBIE WSZYSTKO

Chciałabyś robić lepsze zdjęcia? Nauczyć się grać na pianinie? Dowiedzieć się w końcu jak obsługiwać Lightroom? Wybierz jedną umiejętność, którą chciałabyś rozwinąć i daj z siebie wszystko w tej właśnie dziedzinie. Poświęć swój wolny czas na to, by doskonalić swoje umiejętności. Nie popełniaj jednak błędu, którym jest branie sobie na barki zbyt wiele na raz. Przecież dobrze wiesz, że wtedy to się nie uda. Zaczniesz kilka projektów i żadnemu nie poświęcisz tyle czasu ile byś chciała. Wybierz więc jedną rzecz, której chciałabyś się nauczyć i całą swoją energię poświęć tylko temu. Za jakiś czas może się okazać, że nie tylko stałaś się ekspertem, ale znalazłaś nową ścieżkę kariery, która da ci nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim satysfakcję. Jak to mówią - rób to, co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia. 

NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ

Ustal realne cele, rozpisz plan i od razu zacznij działać. Nie pozwól, żeby wymówki oraz zdanie innych przeszkodziło ci w realizacji marzeń. Nie daj sobie wmówić, że ci się nie uda. Ludziom, którzy odnieśli sukces nic się nie udało. Oni na wszystko zapracowali. Poświecili tysiące godzin ciężkiej pracy i nigdy nie kwestionowali swoich wyborów. Zacznij dążyć do celu i nie zważaj na potknięcia oraz porażki, jakie pojawią się na twojej drodze. Za rok podziękujesz sobie za to, że w końcu wzięłaś sprawy w swoje ręce i nie odpuściłaś. To niesamowite uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że właśnie zrealizowałaś kolejny punkt na swojej liście marzeń. 

DOBRE SAMOPOCZUCIE TO KLUCZ DO SUKCESU

Nic tak nie poprawia humoru, jak dobry wycisk na siłowni. Regularna aktywność fizyczna sprawi, że poprawi się nie tylko twoja kondycja fizyczna, ale przede wszystkim twoje zdrowie i samopoczucie. Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę i trenować, na siłowni, siedem razy w tygodniu. Wystarczy, że każdego dnia poświęcisz, chociaż pół godziny na aktywność fizyczną. Dzięki temu nie tylko będziesz dobrze się czuła, ale przede wszystkim znacznie podskoczy twój poziom energii. Nie ma nic lepszego niż 30-minutowy trening z samego rana. Człowiek od razu czuje więcej motywacji do działania. Poza tym nic nie liczy się bardziej niż zdrowie. 

Jak widzisz wcale nie musisz spisywać długich list z postanowieniami. Możesz za to w bardzo prosty sposób realnie wpłynąć na swoje życie. Te 7 małych zmian ma naprawdę wielką moc i gwarantuję ci, że diametralnie odmienią cały twój świat w zaledwie 365 dni. Chyba warto więc spróbować, bo możesz jedynie zyskać. 

Czy jest jakaś zmiana, której dokonałaś w ostatnim czasie, a która znacząco wpłynęła na twoje życie (oczywiście w sensie pozytywnym)? 
Cytrynowe smoothie, czyli odrobina słońca na ponury, zimowy dzień.

Cytrynowe smoothie, czyli odrobina słońca na ponury, zimowy dzień.

Przepis na cytrynowe smoothie.

Każdy dzień zaczynam od owocowego smoothie. To idealne śniadanie nie tylko dlatego, że smakuje wybornie, ale przede wszystkim dlatego, że jego przygotowanie nie zajmuje zbyt wiele czasu. Od kiedy dodałam do jednego z koktajli sok z cytryny bananowo-cytrynowe smoothie stało się jednym z moich faworytów. Właśnie dlatego dziś przychodzę do was z przepisem na to cudo.

BANANOWO-CYTRYNOWE SMOOTHIE Z DODATKIEM KURKUMY

SKŁADNIKI:
* 2 banany
* 200 ml mleka kokosowego
* 3 łyżki jogurtu naturalnego
* sok z 1/2 cytryny
* 1 łyżka miodu
* 1/2 łyżeczki kurkumy
* 1 łyżeczka nasion chia
Opcjonalnie:
* 1 łyżeczka błonnika kokosowego
* 1 płaska łyżeczka sproszkowanego korzenia maca.

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:
Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy aż do uzyskania gładkiej konsystencji.


Przepis na bananowo-cytrynowe smoothie z dodatkiem kurkumy.
Styczeń okiem freelancera, czyli kilka słów o tym, że początek nie zawsze jest taki straszny.

Styczeń okiem freelancera, czyli kilka słów o tym, że początek nie zawsze jest taki straszny.

Styczeń okiem freelancera.

Styczeń to podobno najbardziej zapracowany miesiąc w całym roku. Tym razem nawet się nie spostrzegłam, kiedy zawitał do nas luty, a styczeń zleciał mi błyskawicznie. Tu oczywiście pojawia się jak zwykle pytanie "jak to możliwe, że mamy już luty? i gdzie ten czas tak zasuwa?". Nawet nie zauważymy, kiedy zawita do nas wiosna... ale przecież nie o przemijającym czasie ma być ten tekst. Jako że 2019 to rok, w którym postanowiłam odkurzyć zaczęte, ale lekko zapomniane projekty - powstał pomysł, by tchnąć w tego bloga trochę życia, a przy okazji nadać mu odrobinę osobowości. Dlatego nie zdziwcie się, kiedy zacznie się tu pojawiać mniej dopracowanych do granic możliwości tekstów, a więcej takich, w których zobaczycie cząstkę autora, czyli mnie. Tak powstał pomysł na nowy cykl tekstów, w którym znajdziecie krótkie podsumowanie każdego miesiąca. Zapraszam więc na styczeń widziany okiem freelancera.

ŻYCIE FREELANCERA

Styczeń utwierdził mnie w przekonaniu, że nie zamieniłabym obranej ścieżki kariery na żadną inną. Co prawda życie freelancera nie zawsze usłane jest różami, ale nie da się zaprzeczyć - daje niesamowitą swobodę, którą na obecnym etapie cenię dużo bardziej niż ciepłą posadę ze stałą pensją. Pod koniec roku podjęłam decyzję, że nie dla mnie sztywne ramy i praca w czyimś biurze od 9 do 17. Styczeń zaczęłam więc w 100% jako freelancer, a od tej pory zlecenia przyjmuję tylko zdalnie. Okazało się, że był to dobry wybór i zrealizowałam, w ten sposób, już kilka projektów.

BLOG

Blog to taki copywriting po godzinach. Kiedy prawie 3 lata temu zakładałam tego bloga miałam na niego konkretny pomysł. Niestety okazało się, że zamknięcie się w bardzo wąskiej tematyce prędzej czy później prowadzi do tzw. wypalenia. Właśnie dlatego blog w zeszłym roku raczej wegetował niż funkcjonował tak jak bym sobie tego życzyła. Styczeń przyniósł jednak falę nowych pomysłów, które odmienią to miejsce i tchną w nie nowe życie... a przynajmniej mam nadzieję, że tak będzie. W końcu nie da się do końca przewidzieć czy to, co nowe spodoba się wam - czytelniczkom. Styczeń zleciał więc na planowaniu i wprowadzaniu drobnych zmian tak, by blog funkcjonował, jak należy. Wyznaczyłam sobie także konkretny dzień publikacji. Oczywiście nie wiem, czy to się w późniejszym czasie nie zmieni, ale na chwilę obecną w każdy poniedziałek znajdziecie tu coś nowego.

Styczeń okiem freelancera, czyli kilka słów o tym, że początek nie zawsze jest taki straszny.

NOWA FALA MOTYWACJI

Pod koniec roku styczeń jawił mi się jako ciężki miesiąc. W końcu brak stałych zleceń i poszukiwanie ich na własną rękę nie jest idealnym planem na początek roku. Styczeń był więc czymś na zasadzie miesiąca próbnego. Postanowiłam sprawdzić, czy freelance to na pewno odpowiednia dla mnie droga. Ostatecznie styczeń mnie zaskoczył - stanowił dobry start w nowy rok i sprawił, że luty rozpoczęłam z nową falą motywacji do działania. 

Styczeń był miesiącem wprowadzania zmian, które już od dawna kiełkowały gdzieś z tyłu mojej głowy, ale do tej pory nie miałam jakoś odwagi wprowadzić ich w życie w 100%. Mottem na ten rok jest hasło "mniej znaczy więcej", a styczeń był idealnie postawionym pierwszym krokiem, by wprowadzić ten sposób myślenia w życie... ale o tym porozmawiamy sobie już innym razem.

Ten cykl tekstów zapewne będzie ewoluował i następnym razem przeczytacie już nie tylko o tym, co działo się u mnie w danym miesiącu, ale także co ciekawego obejrzałam, przeczytałam czy gdzie byłam i co wam z tego polecam. Pamiętajmy, że pierwszy tekst jest jak naleśnik - niby to naleśnik, ale nie do końca udany, ale z każdym kolejnym dochodzimy do perfekcji. Niech więc cykl "okiem freelancera" ewoluuje swoim rytmem. 

Dajcie znać w komentarzach, jaki był wasz styczeń i jakie ciekawe projekty udało wam się w tym czasie zrealizować.
Fruit and nut mix, czyli przekąska idealna.

Fruit and nut mix, czyli przekąska idealna.


Właściwie nigdy nie miałam większego problemu ze słodyczami. Mogłam ich w ogóle nie jeść i nie był to dla mnie żaden problem. Przede mną mógł stać stół zastawiony wszelkiego rodzaju słodkościami i nie robiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Do czasu aż dopadła mnie insulinooporność. Wtedy wszystko się zmieniło. Byłam w stanie zjeść każde ciastko, czekoladkę czy batonika, który znalazł się w zasięgu mojej ręki. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że cukier to ostatnia rzecz, po jaką powinnam wtedy sięgnąć. Właśnie dlatego szukałam zdrowszej alternatywy na momenty tzw. słodkiego głoda. Tak powstał fruit and nut mix, a po polsku po prostu mieszanka bakaliowa. Plusem jest to, że można ją zabrać wszędzie. Wystarczy zapakować garść bakalii do małego pojemnika i nosić zawsze w torebce czy plecaku. Uchroni to nas przed nieplanowanymi zakupami wysoko przetworzonych przekąsek pełnych cukru i tłuszczów utwardzonych.

Do przygotowania mieszanki bakaliowej będziecie potrzebować:
* orzechy laskowe
* rodzynki
* orzechy nerkowca
* migdały
* gorzką czekoladę
* suszoną morwę białą
* suszoną miechunkę
* słonecznik łuskany
* pestki dyni
* suszony jackfruit, czyli owoc drzewa bochenkowego.
Pamiętajcie, aby wybierać suszone owoce bez dodatku konserwantów (np. Helio Natura).

Celowo nie podaję tu konkretnych ilości i gramatur, bo wszystko zależy od waszych preferencji smakowych - niektórzy będą woleli więcej orzechów, a inni więcej pestek dyni.

Wszystkie składniki wsypujemy do miski i dokładnie mieszamy. Następnie przekładamy do szczelnie zamkniętego pojemnika, by uchronić bakalie przed wilgocią.


Fruit and nut mix to przekąska, którą zawsze mam pod ręką - dzięki temu nie sięgam po słodycze, bo orzechy i suszone owoce zaspokajają chęć podjadania słodkości.