2/01/2017

Waga jako wyrocznia, czyli jak monitorować postępy w odchudzaniu?


Trenujesz regularnie, zdrowo się odżywiasz, a tymczasem waga szaleje i pokazuje kilogram czy dwa w plusie. Jeśli choć raz próbowałaś się odchudzać to pewnie dobrze znasz tę sytuację. Odchudzanie to praca na pełen etat. Szczególnie jeśli ilość zbędnych kilogramów jest dość znaczna. Niestety waga nie zawsze chce z nami współpracować, co zwykle kończy się zniechęceniem i brakiem motywacji do dalszej walki o zdrową sylwetkę. Jak zatem monitorować postępy w odchudzaniu, aby nie dać się zwariować?

WAGA

Jeśli interesuje nas zrzucenie kilku zbędnych kilogramów to oczywiste jest, że chcemy widzieć rezultaty w postaci niższej liczby na wskaźniku wagi. Nie ma się zatem czemu dziwić, iż jest ona najbardziej popularnym narzędziem do pomiaru osiąganych efektów w dziedzinie odchudzania. Niestety jest też jednocześnie najbardziej znienawidzonym urządzeniem pomiarowym. Pałamy do niej szczególną nienawiścią, kiedy pokazuje nie to, czego byśmy oczekiwały.

Należy pamiętać, że w ciągu dnia naturalnym zjawiskiem są wahania wagi - w końcu zjadane posiłki nie rozpływają się magicznie w naszym przewodzie pokarmowym. Dlatego też, jeśli koniecznie chcecie sprawdzić Wasze postępy za pomocą wagi to nie róbcie tego kilka razy dziennie - jedynym efektem takich działań będzie frustracja i brak motywacji do dalszego działania. Aby móc prawidłowo dokonać pomiaru należy ważyć się za każdym razem o tej samej porze, ale pamiętajcie, że najbardziej miarodajny wynik uzyskacie wchodząc na wagę rano, na czczo.

Inną sprawą jest, że to, co widzicie na wyświetlaczu wagi to kilogramy jako całość - musicie jednak pamiętać, że Wasze ciało nie składa się tylko z jednego czynnika, a więc waga pokazuje Wam tłuszcz, mięśnie oraz wodę razem. Właśnie tu leży klucz do zrozumienia, dlaczego trening i dieta nie zawsze daje ujemny wynik na wadze. Otóż nigdy nie jest tak, że w wyniku odchudzania tracimy jedynie tłuszcz i żadne inne reakcje w naszym organizmie nie zachodzą. Chyba że stosujemy głodówki i trenujemy jak wyczynowi sportowcy jednocześnie, czym robimy sobie ogromną krzywdę i spalamy zamiast tłuszczu głównie mięśnie, ale nie o tym dzisiaj (pamiętajcie nigdy nie stosujcie diet głodowych). Jeśli zdrowo się odżywiamy i jednocześnie jesteśmy aktywne fizycznie to w procesie tracenia tkanki tłuszczowej budujemy także mięśnie. Tym samym może się okazać, że zgubiłyśmy kilo czy dwa, a waga ani drgnęła albo nawet wzrosła. Rozwiązanie tej zagadki jest proste - straciłyśmy tłuszcz, ale jednocześnie trenując zbudowałyśmy mięśnie, a więc wagowo wygląda to tak samo, a jednak mimo tego wyglądamy szczuplej, bo kilogram mięśni objętościowo jest dużo mniejszy niż kilogram tłuszczu. Ponadto może być tak, że akurat zatrzymała nam się woda w organizmie - co jest częstym powodem wzrostu wagi przed miesiączką - może być także konsekwencją zbyt małej ilości wypijanych płynów.

Właśnie z tego powodu nie powinnyśmy stosować wagi jak głównego narzędzia do pomiaru postępów w odchudzaniu. Owszem możemy raz na jakiś czas kontrolnie sprawdzić jak to wygląda, ale zdecydowanie lepiej uzupełniać takie pomiary innymi sposobami, o których przeczytacie więcej w dalszej części. To, co warto jednak robić to pomiary ciała na profesjonalnych urządzeniach dostępnych w siłowniach czy u dietetyków. Dzięki specjalnemu urządzeniu uzyskacie informacje takie jak: waga, ilość tkanki mięśniowej, balans masy mięśniowej, wskaźnik metaboliczny, poziom wody w organizmie czy poziom otłuszczenia organów. Warto więc dokonywać tego typu pomiarów co jakiś czas, aby posiadać kompleksową wiedzę odnośnie zachodzących w naszym organizmie zmian.


CENTYMETR

Centymetr nadal jest niedocenianym, przez wiele osób, narzędziem do monitorowania postępów w odchudzaniu. Tymczasem to właśnie dzięki niemu, a nie wadze najszybciej zauważymy efekty naszej pracy. Tym bardziej, że tak jak mówiłam w poprzednim punkcie wyższa waga wcale nie musi oznaczać, że przytyłyśmy. Może być wynikiem zbudowania mięśni, a co za tym idzie nasza sylwetka będzie wyglądała szczuplej. Dlatego pamiętajcie, aby na początku swojej drogi dokonać pomiarów przy pomocy centymetra - zanotować je na kartce i raz w miesiącu sprawdzić co się zmieniło. Zapewniam Was, że będziecie pozytywnie zaskoczone. Pomiarów powinnyście dokonywać w następujących miejscach: szyja, bicepsy, klatka piersiowa, talia, brzuch, biodra, uda i łydki.

ZDJĘCIA PORÓWNAWCZE

Dobrym sposobem monitorowania zmian naszego ciała są także zdjęcia. Dzięki nim czarno na białym widzimy co udało nam się zdziałać, a nad którymi partiami naszego ciała powinnyśmy jeszcze popracować. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeśli ktoś ma większą ilość kilogramów do zrzucenia to robienie jakichkolwiek zdjęć jest ostatnią rzeczą na, jaką ma się wtedy ochotę. Jednak warto się przemóc i to zrobić - przecież nikt nie musi oglądać tych zdjęć poza nami - a za jakiś czas kiedy Wasza sylwetka się zmieni może okazać się, że chętnie podzielicie się Waszą przemianą z innymi. Poza tym tego typu zdjęcia - z początków odchudzania - są doskonałym motywatorem do dalszej pracy, a także utrzymania wypracowanych efektów. Pamiętajcie tylko, że najlepiej wykonywać takie zdjęcia w bieliźnie albo przynajmniej w tym samym zestawie ubrań - dzięki temu łatwiej będzie Wam dostrzec zachodzące zmiany.

UBRANIA

Ostatnim sposobem, który pozwoli nam na zmierzenie postępów na drodze odchudzania, jest włożenie ubrania. Nie byle jakiego ubrania. Musi być przynajmniej rozmiar mniejsze od noszonego obecnie. Mogą to być stare jeansy, w które nie mieścimy się już, bo przytyłyśmy albo możemy po prostu kupić nowe o rozmiar mniejsze. Za jakiś czas przymierzcie je ponownie - jeśli okaże się, że spodnie, w których brakowało Wam kilku centymetrów do zapięcia guzika teraz zapinają się bez problemu to będzie to najlepszy wyznacznik Waszego sukcesu - nic nie cieszy bardziej niż ubrania w mniejszym rozmiarze.


Te cztery sposoby monitorowania postępów w odchudzaniu są znane każdej z nas, jednak wiele osób tak bardzo skupia się na gubionych kilogramach, że zupełnie zapomina, że nie to jest najważniejsze. Nie chodzi przecież o spadające cyferki, ale o zdrowie i dobre samopoczucie. Obsesyjne wchodzenie na wagę nie sprawi, że poczujcie się lepiej - jest więcej niż pewne, że zadziała na Was negatywnie i stracicie cały zapał do działania. Dlatego pamiętajcie, aby na swojej drodze do zdrowej sylwetki posiłkować się nie tylko tym szklanym ustrojstwem. Zróbcie sobie zdjęcie, kupcie spodnie o rozmiar mniejsze, a centymetr niech stanie się Waszym najlepszym przyjacielem. A waga? Waga niech leży w kącie i czeka na lepsze czasy.

Sama kiedyś skupiałam się na liczbach - do czasu aż kupiłam wagę, która mierzy także poziom tkanki tłuszczowej, mięśni i wody. Co prawda tego typu urządzenia nie są tak dokładne, jak profesjonalne maszyny, z których możecie skorzystać np. na siłowni jednak dają poglądowe informacje o zachodzących zmianach. Dlatego, jeśli już decyduję się na wejście na wagę to zawsze analizuję także zmiany w składzie ciała - dzięki temu nawet jeśli okazuje się, że przytyłam wiem, że to nie dodatkowy tłuszcz, a mięśnie czy woda, która przy niedoczynności tarczycy lubi się zatrzymywać się w nadmiarze w kostkach, kolanach czy okolicach brzucha. Dzięki centymetrowi, zdjęciom i ubraniom wiem, że moja praca jest widoczna, a sylwetka nabiera pożądanych kształtów. 

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że waga to nie wszystko i nie warto skupiać się na liczbach. Jeśli chcecie możecie podzielić się Waszymi sukcesami, w odchudzaniu, w komentarzach.
Copyright © 2016 - 2017 healthystyle.pl